„Moje córki krowy” – film prawdziwy jak życie

[mck]plakatUjmujący, uniwersalny, zabawny i wiarygodny – tak określa się obraz Kingi Dębskiej opowiadający o historii trudnej, lecz nieuniknionej w życiu każdego człowieka. Po sukcesie na Festiwalu w Gdyni „Moje córki krowy” w końcu trafiają na ekrany kin.

Marta (Agata Kulesza) i Kasia (Gabriela Muskała) to siostry po czterdziestce, które nadal za sobą nie przepadają. Ta pierwsza pozornie odniosła sukces, jest gwiazdą serialu, znaną aktorką. Jednak pomimo silnego i dominującego charakteru nie potrafi ułożyć sobie życia osobistego. Jej przeciwieństwem jest bardzo wrażliwa, naiwna oraz trochę dziecinna nauczycielka w szkole podstawowej, której małżeństwo nie należy do udanych. Mąż Kasi to mężczyzna na ciągłym bezrobociu (Marcin Dorociński), który wytrzymuje humory żony. Nagła choroba matki zmusza obie kobiety do wspólnego działania. Na własne sposoby starają się pomóc chorej (za pomocą uzdrowiciela, szamanki, modlitwy). Muszą też zaopiekować się ojcem (Marian Dziędziel), który przeżywa stan ukochanej. Gdy wszystko zmierza ku lepszemu okazuje się, że ten despotyczny oraz pogubiony tata również może niedługo umrzeć.

Filmowa rodzina odbiega od ideałów, które media starają się w odbiorcach zaszczepić. Rodzina wydaje się patologiczna, chociażby ze względu na to, że ojciec zwraca się do córek „krowy”, ale wbrew pozorom wszyscy się kochają. Film jest odzwierciedleniem bliskich, którzy na własny, pokręcony, zakamuflowany sposób okazują sobie miłość, często przez docinki, drwinę czy uszczypliwość. Stąd też sarkastyczny i jak najbardziej właściwy tytuł.

[mck]ob3Wbrew temu jak powinno wyglądać życie w średnim wieku, obie siostry są niedojrzałe. Kasia utrzymuje w sobie żal do siostry, że tamta zawsze była i jest ukochaną córusią taty. Czuje, że jest w cieniu starszej gwiazdy, bo nie dorobiła się takiego sukcesu jak ona. Marta jest szczelnie pozamykana, nie pozwala sobie na płacz, bo to zachwiałoby całą rodziną. To ukazanie skrajnych postaci, które zachowują się infantylnie, ale taki właśnie jest człowiek, bez względu na wiek. Cała otoczka dorosłości wymyka się z rąk w obliczu utraty rodziców, którzy do niedawna byli jedyną podporą.

Kinga Dębska, wzorując się na własnych przeżyciach, postanowiła opowiedzieć trudną historię poprzez komedię. Wyszło z tego tragikomiczne, ale rzeczywiste przedstawienie ludzi. Człowiek jest w końcu istotą wielowymiarową, w której tragizm miesza się z komizmem. Dramatyczna sytuacja niejako zbliża do siebie siostry, ale to nie do końca prawda. One po prostu mają taką relacje, opartą na drwinach, ale pod tym wszystkim kryje się miłość.

[mck]ob1Niezaprzeczalnym atutem filmu jest obsada. Obie główne role są niejako przyznane po warunkach aktorek. Agata Kulesza podkreśla w wywiadach, że w końcu mogła wcielić się w kobietę współczesną. A jej problemy nie są na zewnątrz, tylko wewnątrz niej. Natomiast Gabriela Muskała ponownie w roli szalonej kobiety. Również trudnej, bo jak przyznaje aktorka jej postać to „kobieta prosta, która emocjonalnie lewituje”. Dodatkowo Muskała mogła wcielić się w wyrazistą postać pierwszoplanową. „Moje córki krowy” to również miejsce dla innych niż przedtem ról męskich dla Mariana Dziędziela i Marcina Dorocińskiego. Ten ostatni specjalnie prosił o rolę męża nieudacznika, by w końcu zagrać coś innego od dotychczasowych kreacji. Natomiast Dziędziel, z postaci krwistych i szemranych, wcielił się w autorytarnego, lecz kochającego ojca, któremu trudno pogodzić się ze stanem zdrowia żony i własnym. Obaj panowie pokazali, że mają talent komediowy.

Autentyczność postaci, oprócz doskonałej obróbki aktorskiej, zawdzięczać można również scenariuszowi. Kinga Dębska stworzyła postaci bliskie prawdziwego życia, wielowarstwowe, tragikomiczne, złożone. Dębska przyznaje, że ten film był dla niej „eksperymentem na własnym organizmie”, a pisanie scenariusza pomogło uporać się z własnymi doświadczeniami, którymi chciała podzielić się z innymi. Również z tego powodu, że uświadomiła sobie, że historia, którą opisuje jest opowieścią uniwersalną, spotykającego każdego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *