Aux pairs – nowy sposób na życie. Kim są?

12313627_998698833522785_5434448790900559942_nCoraz więcej nastolatków nie ma pomysłu jak pokierować swoim życiem po szkole średniej. Nie chcą marnować czasu na naukę czegoś, co nie przypada im do gustu. Wiele młodych osób decyduje się na przerwę w edukacji tzw. „gap year”. Swoimi przemyśleniami postanowiły podzielić się dwie dziewczyny – Ola i Krzysia, które opuściły Polskę jako aux pairs.

W ostatnim czasie w Polsce coraz bardziej popularna staje się idea „aux pairs”, czyli opiekunek do dzieci. Cała idea powstała w Europie, która łączy w sobie cechy wymiany młodzieżowej z programem zatrudnienia cudzoziemców. Duży nacisk kładzie się na edukacyjny aspekt programu.

Krok po kroku

Po podjęciu decyzji należy znaleźć odpowiednią agencję pośredniczącą między rodziną a kandydatem. Po wypełnieniu odpowiednich formularzy należy zebrać odpowiednie dokumenty, tj. międzynarodowe prawo jazdy, zaświadczenie o niekaralności, zaświadczenie od lekarza, rekomendacje od poprzednich pracodawców i wiele innych. Kolejnym etapem jest „interview”, czyli spotkanie z agentką. W trakcie rozmowy pracownik agencji sprawdza, m.in. jak w danej sytuacji zachowałaby się przyszła au pair (np. co zrobiłaby, gdyby dziecko nie chciało spać w swoim łóżku, tylko z nianią). Po takim spotkaniu, kandydat musi nagrać swoje video, w którym przekona daną rodzinę właśnie do siebie. Nagranie jest umieszczane na profilu potencjalnej au pair. Rodzina przegląda oferty i decyduje się na rozmowę z osobą, która im zaimponowała. Pierwszy kontakt jest na skype. Wówczas poznaje się bliżej, omawia oczekiwania wobec siebie. Jeśli strony mają podobną wizję, to decydują się na współpracę.

Koszt całej rekrutacji wynosi średnio półtora tysiąca złotych. Często zdarza się tak, że po uzgodnieniu, to rodzina przyjmująca pod swój dach nianię opłaca przelot.

W fazie rekrutacji należy zaznaczyć, gdzie byłaby możliwość wyjazdu kandydata. Można zadeklarować wszystkie kraje Europy, ale do najchętniej wybieranych należy Wielka Brytania, Francja i Hiszpania. Jest także możliwość wyjazdu do Australii czy nawet Stanów Zjednoczonych. Wszystko zależy od preferencji kandydującego i jego znajomości języków.

Obowiązki a prawa

Au pair, czyli opiekunka do dziecka i pomoc domowa. Do jej głównych zadań należy opieka nad dzieckiem. Jest to najczęściej przygotowywanie posiłków, pomaganie w odrabianiu lekcji, odprowadzanie i odbieranie ze szkoły czy zajęć pozalekcyjnych, sprzątanie pokoju podopiecznego. We wcześniejszej rozmowie (na skype) rodzina określa obowiązki, jakie będą należeć do opiekunki. Mogą także poprosić o inne prace domowe, np. pomoc w ogrodzie, zakupy, pranie czy prasowanie. Oczywiście za taką pomoc au pair dostaje dodatkowe pieniądze, nie wchodzące w skład zapłaty za opiekę nad dzieckiem. Po przyjeździe do danej rodziny określa się z góry zasady, jakie panują w danym domu i prawa przysługujące niani. Średni wymiar czasowy pracy opiekunki to trzydzieści godzin tygodniowo. Weekendy zawsze są wolne.

Niania otrzymuje swój pokój, często także samochód. Pensja zazwyczaj jest wypłacana co tydzień. Jej wysokość zależy też od danego kraju i rodziny.

Bez różowych szkiełek

Wszystko wydaje się takie piękne i bajkowe. Kraj, do którego się wyjeżdża wydaje się być spełnieniem marzeń, a rodzina idealna niczym Kardiashianie. Niestety po jakimś czasie lub nawet tuż po przyjeździe czar pryska. Pracodawcy nie dotrzymują warunków umowy zarzucając opiekunkę ponadprogramowymi zajęciami, za które nie wypłacają dodatkowych pieniędzy. Nie ma komfortowej atmosfery. I co wtedy robić? Poddać się? W razie rezygnacji ze strony au pair z podpisanej umowy, kurs zalicza się negatywnie, co jest wpisane na profilu agencji.

12141542_946241282114974_5879528798715076731_nZ punktu widzenia aux pairs

Aleksandra będąc w klasie maturalnej podjęła decyzję o wyjeździe z kraju – Pewnego szarego dnia siedziałam nad kubkiem kawy, gapiąc się w obrzydliwą ceratę, zastanawiając się, co mogę zrobić ze swoim życiem. Wiedziałam, że przecież matura się zbliża, muszę wybrać jakąś ścieżkę – tylko jaką? Nie wyobrażałam sobie siebie na żadnym kierunku studiów. Koleżanka podesłała mi link agencji Prowork. Wtedy zapaliła się lampka – Ola rozpoczęła rekrutację w lutym, który trwała około dwóch tygodni. Jak sama przyznaje, najgorsze było poszukiwanie rodziny, które zajęło jej pół roku. W tym czasie miała kontakt z osiemnastoma rodzinami, z którymi jednak nie podjęła współpracy. W sierpniu, kiedy była już wyczerpana oczekiwaniem na odpowiednich ludzi, zaczęła dostać telefony od agencji pośredniczącej, która wywierała coraz większą presję. Zmęczona całą sytuacją dostała oferty od dwóch rodzin, jedna z czwórką dzieci i psem. Nie była do tego przychylnie nastawiona, taka ilość dzieci jest sytuacją dość ciężką. Jednak postanowiła dać jej szansę i tak rozpoczęły się pierwsze rozmowy na Skype. – Rozmawiało mi się z nimi niesamowicie dobrze. Poczułam, że mogę im zaufać. Rodzina z Florydy. Nigdy nie brałam tego miejsca pod uwagę, gdyż nie znoszę upałów. Mimo wszystko podczas rozmowy z rodzicami, spytali mnie: Więc jak, chcesz do nas przyjechać? A ja, nawet nie myśląc nad odpowiedzią, rozradowana powiedziałam: TAK! – i tym sposobem Ola już w drugiej połowie października wyleciała do Stanów Zjednoczonych, a dokładnie do Tampy. Na lotnisku czekała na nią cała sześcioosobowa rodzina z różowym transparentem z napisem „OLA”. Wszystko wyglądało pięknie, ale odczuła niechęć do swojej osoby ze strony matki dzieci, a kiedy w końcu po podróży znalazła się w „swoim” pokoju, pomyślała, że nie da rady.  – Już widziałam siebie w samolocie z biletem powrotnym.

Aleksandra potrzebowała kilku dni, aby się zaklimatyzować i przystosować do nowej sytuacji. Jak się okazało cała rodzina jest bardzo przyjazna. Zapraszają Olę na rodzinne spotkania, wieczory filmowe czy wspólne spacery. Bliższe poznanie zyskuje. Przyznaje, że czuję się u nich jak u rodziny, a nie jak u pracodawców. Po wypadku jakiego doświadczyła, zajęli się nią i zrozumiała, że naprawdę im na niej zależy. Nawiązali głębszą więź, a nie tylko relacja pracownik- pracodawca.

Podobną sytuację miała Krzysia tylko, że nad swoim wyjazdem zaczęła zastanawiać się już w gimnazjum. Jej celem był Londyn. Miasto z dużymi możliwościami. Dziewczyna szybko znalazła rodzinę, jednak nie wszystko poszło po jej myśli – Pierwsza rodzinka przyjęła mnie niby ciepło, ale nie czułam się z nimi komfortowo, a wiele rzeczy omówionych wcześniej na skype nie zostało dotrzymanych. Po ponad dwóch tygodniach postanowiliśmy się rozstać, a ja wyprowadzić z ich domu. Po wyprowadzce zatrzymała się na tydzień u bliskich. W tym czasie znalazła kolejną rodzinę, a dokładnie samotnego ojca z dwójką dzieci – Jest najmilszą osobą jaką spotkałam, od pierwszego dnia zaczął traktować mnie jak swoje trzecie dziecko. Miałam i nadal mam u nich wszystko. Dzieci kochane, traktują mnie jak straszą siostrę, czasem jak mamę. Nie mogłam trafić lepiej – przyznaje szczęśliwa Krzysia. Dodaje, że w tym zawodzie chciałaby pracować rok, a później wynająć mieszkanie i znaleźć inną pracę, odłożyć pieniądze na studia.

Czy warto?

Zawód au pair jest ciekawym doświadczeniem i przeżyciem. Można odwiedzić wiele interesujących miejsc, poznać nowe kultury, nowych ludzi. Taki wyjazd wiąże się także z ciężką pracą, Przyznajmy, że opieka nad dziećmi nie należy do najłatwiejszy zadań. Każdy kto decyduje się na taki wyjazd, musi na początku przemyśleć kwestię, czy nadaje się do takiej pracy. Poza tym trzeba pogodzić się, że nie zawsze wszystko będzie kolorowe i bajkowe. Jak w każdej pracy mogą zdarzać się chwile zwątpienia, ale żyję się raz i to po to, aby spełniać swoje marzenia. Życzymy powodzenia, wytrwałości, słusznych wyborów i uśmiechu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *