Futbolowe rozpoczęcie roku szkolnego

11274182046_b1004878e6_o-440x329

Nie ważne ile mamy lat, 1 września zawsze kojarzy się z końcem wakacji i powrotem do szkolnej codzienności. Postanowiliśmy w związku z tym umilić Wam ten nieprzyjemny dzień przeglądem ostatnich wydarzeń w futbolowym świecie. A trochę się działo…

Rafał: W ubiegłym tygodniu odbyło się losowanie grup Ligi Europejskiej. W tym etapie rozgrywek „pucharu pocieszenia” zagrają dwie polskie drużyny. Lech będzie miał okazję zrewanżować się FC Basel za porażkę w eliminacjach Ligi Mistrzów. Z kolei najmocniejszym zespołem w grupie Legii wydaje się być włoskie Napoli.

Zuza: Po ostatnich występach obu drużyn w 6. kolejce Ekstraklasy aż strach pomyśleć, jak zaprezentują się w europejskich pucharach. Lech Poznań zaliczył już piątą porażkę w sezonie, tym razem przegrywając 1:3 z debiutującą Niecieczą. Beniaminek zabłysnął już w 6. minucie, czego nie można powiedzieć o drużynie przyjezdnych. Żal było patrzeć, kiedy poznaniacy nieudolnie próbowali wybić piłkę ze swojego pola karnego. Jasmin Burić ewidentnie postawił sobie za punkt honoru zbłaźnienie się przed mielecką publicznością, popełniał bowiem błąd za błędem. Albo zostawiał pustą bramkę, albo, jak już w niej został, wypuszczał piłkę z rąk. Skutkowało to dwubramkowym prowadzeniem gospodarzy jeszcze przed przerwą. Gola kontaktowego Kolejorz zdobył dopiero w 69. minucie, po strzale Dariusza Formella w sam róg siatki. Już chwilę później podopieczni Skorży mogli wyrównać, ale strzał zdobywcy pierwszej bramki wybił Dariusz Jarecki. Nadziei na jakikolwiek korzystny wynik Lecha pozbawiono dwie minuty przed końcem spotkania. Zupełnie niepilnowany Bartłomiej Babiarz wbił Buriciowi piłkę do bramki, a całemu Lechowi gwóźdź do trumny. Trochę lepiej wyglądała gra Legii w zremisowanym meczu z Jagiellonią Białystok. Na szczególne brawa zasługuje zwłaszcza bramka Guilherme’a z 39. minuty. Brazylijczyk przebiegł z piłką ponad połowę boiska, po czym bez większych problemów umieścił ją w bramce gospodarzy. Wśród zawodników Jagi błyszczeli natomiast Konstantin Vasiljev oraz Maciej Gajos, zdobywca wyrównującego gola, swojego ostatniego w żółtoczerwonych barwach. W zakończonym w poniedziałek okienku transferowym pomocnik trafił do Lecha Poznań. A jak w tym czasie wzmocniły się inne drużyny?

Rafał: Wydaje się, że największym wygranym została Lechia Gdańsk. Potwierdzony w poniedziałkowy wieczór transfery Sławomira Peszki oraz Milosa Krasica, powodują, iż trener Jerzy Brzęczek będzie musiał w najbliższych kolejkach wygrać kilka spotkań, by utrzymać posadę, gdyż wymówki o zbyt wąskiej kadrze czy brakach w ofensywie od poniedziałku stały się bezpodstawne.

Zuza: Ostatniego dnia okna transferowego klub zmienił także Jakub Błaszczykowski. Polak zostały wypożyczony na rok do włoskiej ACF Fiorentiny. Nie wygląda jednak, aby jego koledzy z Borussii Dortmund jakoś bardzo z tego powodu płakali. W spotkaniu z Herthą Berlin ponownie zachwycili swoją grą, udowadniając to trzema zdobytymi golami. W 27. minucie głową uderzył Mats Hummels, w drugiej połowie trafiali natomiast Pierre-Emerick Aubameyang i Adrian Ramos. Za chwilę nieuwagi dortmundczycy zapłacili w 78. minucie pierwszą straconą w tym sezonie bramką. Dzięki niedzielnej wygranej Thomas Tuchel został jedynym trenerem, pod wodzą którego Borussia wygrała pierwsze trzy mecze w Bundeslidze pod rząd. Do historii zapisał się po raz kolejny także Josep Guardiola. Bayern Monachium pod kierownictwem Hiszpana nie odniósł jeszcze w żadnej rundzie jesiennej ani jednej porażki. W sobotnim spotkaniu Bawarczycy pokonali Aptekarzy 3:0, a dużą zasługę w wygranej miał Roberto Hilbert, który dwukrotnie przysłużył się do rzutu karnego dla gospodarzy. Robert Lewandowski tym razem nie brylował, głównie przez Arjena Robbena, który nie miał zamiaru dzielić się z Polakiem piłką. Udanego meczu w 3. kolejce nie zaliczył również Przemysław Tytoń. Nie dość, że w spotkaniu z Eintrachtem Frankfurt wpuścił dwie bramki, to po raz drugi w sezonie został ukarany czerwoną kartką. W 67. minucie bramkarz próbował sięgnąć piłkę, ale zamiast tego uderzył w nogi Luci Castaignosa. Sędzia podyktował rzut karny dla gości, a Polakowi kazał opuścił boisko. Ze względu na karę Tytoń nie zagra w kolejnym spotkaniu po przerwie reprezentacyjnej przeciwko Hercie Berlin.

Rafał: Tymczasem we Włoszech renesans swej kariery przeżywa Wojciech Szczęsny. Po nieudanym sezonie w Arsenalu, reprezentacyjny bramkarz postanowił wziąć (czy – jak mówią ostatnio profesorowie –„wziąść”) się do pracy w słonecznym Rzymie. Wielu wydawało się, że po przeprowadzce z deszczowego Londynu Szczęsny jeszcze bardziej odda się swoim ulubionym rozrywkom, czyli imprezowaniu i wrzucaniu fotek na portale społecznościowe. Jednak polski bramkarz jeszcze raz pozytywnie zaskoczył środowisko piłkarskie i zbiera na emigracji pozytywne opinie. W ostatnim spotkaniu z Juventusem, przez większość spotkania spokojnie popijał wodę z bidonu, natomiast w doliczonym czasie gry wykazał się kapitalną interwencją, która uratowała AS Romie trzy punkty. Oby tak dalej.

Zuza: Polskie akcenty odnajdujemy także w Hiszpanii. Całe spotkanie przeciwko Atletico Madryt rozegrał Grzegorz Krychowiak. Niestety, jego Sevilla w najciekawszym spotkaniu II. kolejki uległa rywalom ze stolicy 0:3. Gospodarze mieli swoje szanse na zdobycie bramki, ale w najważniejszych momentach gry zawodziła ich skuteczność. Wspomnieć musimy także o pierwszym „hiszpańskim” golu Cezarego Wilka. Były zawodnik Wisły w meczu II. kolejki Segunda Division przeciwko Almerii zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Realu Saragossa. Jego drużyna odniosła w tym spotkaniu zwycięstwo 3:2. Co słychać u najlepszych? Barcelona nareszcie przełamała swój niechlubny bilans meczów z Malagą w poprzednim sezonie i w sobotę pokonała drużynę z Andaluzji 1:0. Choć na boisku znalazło się w komplecie słynne trio Messi-Suarez-Neymar, zwycięskiego gola dla Katalończyków zdobył Thomas Vermaelen. Wysoką wygraną może pochwalić się za to Real Madryt. Królewscy tym razem nie zlitowali się nad drugim ligowym debiutantem i pokonali Betis Sewilla 5:0. Spotkanie było właściwie teatrem jednego aktora – James Rodriguez popisał się dwoma efektownym bramkami. W 39. minucie uderzył pod ostrym kątem z rzutu wolnego, a w drugiej połowie wykonał doskonałą przewrotką. Gościom udało się stworzyć jedną groźną akcję. W 42. minucie w polu karnym Realu znalazł się Ruben Castro, ale Keylor Navas zdołał przechwycić piłkę jeszcze przed strzałem napastnika. Niespodziewaną porażkę po raz drugi w sezonie odniosło Atlethic Bilbao. Zdobywcy Superpucharu Hiszpanii przegrali na wyjeździe z SD Eibar 0:2 i tym samym zajmują ostatnie miejsce w tabeli.

Rafał: Kolejnych niespodzianek dostarcza również Premier League. Nie mamy na myśli wyłącznie tego, że Leicester City nadal utrzymuje się na podium, Chelsea jest 13., a Tottenham 16. Cała nieprzewidywalność polega na tym, iż przed rozpoczęciem kolejnej kolejki nie wiadomo, który z ligowych „kopciuszków” spłata figla potentatom. Weźmy na przykład West Ham United. Londyńczycy potrafili w pierwszej kolejce pokonać Arsenal, by w dwóch następnych ulec Leicester i beniaminkowi z Bournemouth, a w czwartej rundzie ponownie przebudzić się, gromiąc Liverpool 3:0. Ile w tym logiki czy konsekwencji? Zero, za to niesamowicie wiele emocji i radości z zasiadania przed telewizorem. Również Manchaster United oraz wyżej wspomniana Chelsea w tej rundzie solidarnie przegrały swe mecze po 2:1. Może cieszyć postawa drużyny Swansea, której podstawowym bramkarzem jest Łukasz Fabiański. Mecz rozpoczął się po myśli Czerwonych Diabłów, które objęły prowadzenie po bramce Maty. Jednak kolejne minuty upływały pod dyktando Łabędzi. Najpierw bramka Ayew rozgrywającego kapitalne spotkanie, następnie Gomisa i było po zawodach. Rozczarowaniem można nazwać także postawę Chelsea na początku obecnego sezonu. Po czterech meczach ma na koncie dwie porażki, gdzie przez cały poprzedni sezon przegrała jedynie trzykrotnie. Czyżby magia Mou przestawała działać? Równie słabą formę prezentuje Arsenal, jednakże Kanonierom dopisuje szczęście i to takie, które da się zmierzyć. Mianowicie z trzech bramek „strzelonych” przez Londyńczyków w tym sezonie, dwie są golami samobójczymi. Czyli najlepszym strzelcem Arsenalu w tym sezonie jest zawodnik o imieniu „own goal”.

Zuza: Miejmy nadzieję, że ten zawodnik nie będzie najlepszym strzelcem polskiej reprezentacji w meczach przeciwko Niemcom i Gibraltarowi. W tym tygodniu odpoczniemy bowiem od ligowych rozgrywek, bo do walki o udział w Mistrzostwach Europy 2016 wracają drużyny narodowe. Podopieczni Adama Nawałki swoje spotkania rozegrają kolejno 4 września we Frankfurcie nad Menem oraz 7 września na Stadionie Narodowym. Chciałoby się napisać, że przynajmniej jednego z wyników jesteśmy pewni, ale z polskimi piłkarzami nic nigdy nie wiadomo, więc na razie nie zapeszajmy… Do zobaczenia za tydzień!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *