Elektronika z najwyższej półki – xxanaxx w Kwadratowej

Wiosenny sezon koncertowy w Kwadratowej dobiegł końca. Lepszego zakończenia nikt nie mógł sobie wymarzyć. W niedzielę, 26 kwietnia, zagrał tam duet muzyczny z najwyższej półki – xxanaxx!

Pomimo, że Klaudia i Michał grali w Gdańsku całkiem niedawno w ramach jesiennej trasy, to nie brakowało chętnych by posłuchać ich ponownie . Może nie było tak spektakularnie jak poprzednio i bilety nie zostały wyprzedane na kilka dni przez koncertem, ale z pewnością było to jedno z wydarzeń muzycznych, które może poszczycić się świetną frekwencją.

XXANAXX14Jeśli chodzi o polską muzykę elektroniczną, od prawie roku xxanaxx wybija się na prowadzenie. I nie tylko pod względem ilości fanów, słuchaczy czy sprzedanych płyt. Chodzi bardziej o to co i jak tworzą. A jest to niezaprzeczalnie dobre. Rację mają oczywiście  też ci, którzy zarzucają, że nie jest to nic odkrywczego. Ale umówmy się – wszystko już było, każdy dźwięk został zagrany. Pozostaje kwestia tego jak odgrywa się pojedyncze sekwencje, jak połączyć wszystko w całość i jakich smaczków dodać. A tych na „Triangles” jest wiele, jak chociażby wokal Klaudii – uroczy, bardzo kobiecy,  magnetyczny, przenoszący w zupełnie inny wymiar.

Sam koncert odbył się bez większych niespodzianek. Na początku było eteryczne „Rescue me”. Największe wrażenie na koncertach xxanaxx zawsze robią dwa utwory –„Kingdom of dust” i „Wolves”. Tak było i tym razem, co potwierdziły reakcje publiczności. Nie wiem jak oni to robią, ale to jest jakaś magia! – powiedziała Agnieszka, stojąca pod samą sceną. Pojawiło się również „Give u the world” – najnowszy utwór, który znalazł się na składance Flirtini „Heartbreaks & Promises vol. 2”, „Stay”, „Story” czy sentymentalny dla zespołu, bo stworzony jako pierwszy, „Disappear”. Natomiast po „Hurt me” trzeba przyznać, że gdańszczanie naprawdę nieźle śpiewają i tańczą. Chórki też pierwsza klasa.

Po koncercie oczywiście przyszła chwila na rozmowy z fanami. Kolejka chętnych, by zamienić parę zdań z Michałem i Klaudią, zamiast się zmniejszać, regularnie się powiększała. Tak cierpliwi muzycy, z uśmiechem podpisujący każdą płytę i pozujący do setek selfie naprawdę rzadko się zdarzają. Jak obiecali podczas krótkiej rozmowy z nami, wrócą do Gdańska niebawem. Może z jakimś nowym materiałem…? Miejmy nadzieję!

fot. Ewa Herasimowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *