Zawsze może być gorzej – Uprowadzona 3

7662233.3W 2012 roku Liam Neeson powiedział o trzeciej części „Uprowadzonej”: Nie widzę tego. Nie sądzę, że takie coś dojdzie do skutku. Naprawdę. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że publiczność nie zapyta: Dajcie spokój! Znowu ją uprowadzili?  Film miał swoją światową premierę pierwszego stycznia.

Emerytowany agent CIA, Bryan Mills (Liam Neeson), po przeżyciach znanych z poprzednich części, wiedzie w końcu spokojne, nudne i powtarzalne życie. Nadzieję na przełamanie rutyny widzi w marzeniach byłej żony Lenore (Famke Janssen) o rozpoczęciu ich wspólnego życia na nowo. Wizję niczym z taniego romansidła, niszczy śmierć ukochanej, a winą zostaje obarczony Brian. Chcąc wyjaśnić całą sprawę i złapać morderców, ucieka z miejsca zbrodni, a w ślad za nim rusza detektyw Dotzler (Forest Whitaker).

Nie sposób nie zauważyć, że tym razem tytuł jest tak samo adekwatny do treści, jak „Szklana pułapka” przy każdej kolejnej odsłonie poza pierwszą. Nikt nie zostaje uprowadzony. Jest to w pewien sposób znamienne, bo film wyraźnie odstaje od poprzednich części.  Przede wszystkim, oglądając „jedynkę”, można było uwierzyć, że taki ktoś jak Brian faktycznie może istnieć i posiadać takie umiejętności. Było po prostu wiarygodnie. Teraz już nie jest. Ostatnia część trylogii ociera się o sztampowe kino akcji. Oczywiście, nie można powiedzieć, że bijatyki i strzelaniny nie są tu widowiskowe, ale nie do tego seria nas przyzwyczaiła.

Drugim grzechem filmu jest to, że próbuje nam zaserwować wielką, kryminalną zagadkę, ale robi to nieudolnie. Średnio rozgarnięty szympans po 20 minutach seansu wie już na 100% kto jest głównym, poszukiwanym przez naszego mściciela, antagonistą.

Trzecia bolączka „Uprowadzonej 3” to kwestie techniczne. Trudno powiedzieć co stało się operatorom kamery, ale możliwa jest zbiorowa choroba Parkinsona.  Podczas wielu scen walki na pięści oraz pościgów, kamera trzęsie się tak niemiłosiernie, że niemal nie widać co tak naprawdę się dzieje na ekranie.

Skoki na kasę są zrozumiałe, przecież każdy chce zarobić, szczególnie filmowcy. Ale czym innym są skoki w stylu Petera Jacksona – zrobił z krótkiej książki trzy długie, fantastyczne filmy a czym innym „Uprowadzona” – po pierwszej genialnej części i drugiej niezłej, Luc Besson zaserwował nam typowy, hollywoodzki standardzik i jak by tego było mało, wciągnął w to Liama Neesona i Foresta Whitakera. Film nie jest może tragiczny, ale fani się zawiodą. Nie ma w sobie nawet szczypty poprzedniczek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *