Czarne Kwiaty / Moose The Tramp: Z rockowym pazurem

Moose The Tramp pięć!Wystartował 2015 rok, a co za tym idzie, wystartowały pierwsze koncerty w Wydziale Remontowym. W ostatni piątek (9 stycznia) na scenie gdańskiego Wydziału wystąpiły tczewskie Czarne Kwiaty i trójmiejski Moose The Tramp. Oba zespoły dały z siebie wszystko i wydaje się, że oba sprostały oczekiwaniom publiczności.

Na rozgrzewkę piątkowego (9 stycznia) wieczoru wszyscy zgromadzeni pod sceną otrzymali solidną porcję rockowych dźwięków od Czarnych Kwiatów. Ta tczewska formacja powstała w 2007 roku i przez ten czas stała się rozpoznawalną marką w Trójmieście i okolicach. Set zaprezentowany w Wydziale Remontowym składał się z nieco żwawszych numerów, takich jak „Złodziej Czas” czy „Hipster”. Poderwały one do tańca szczególnie damską część publiczności, która w dużej mierze wypełniła pierwsze rzędy pod sceną.

Nie brakowało też jednak kawałków nostalgicznych. Tu szczególnie wyróżnić należy „Spleen”, który jest całkiem zgrabną balladą z prostą, acz zapadającą w ucho, melodią. Był to jeden z bardziej pozytywnych momentów koncertu Czarnych Kwiatów. Ale były też i negatywy, które dostrzegli słuchacze. Jeden z nich – Łukasz – zapytany przeze mnie o wrażenia z występu Czarnych Kwiatów stwierdził: „Muzycznie zespół jak najbardziej daje radę. Gdy pojawia się wokal, całość znacznie traci na wartości”. I coś w tym chyba jest.

W żaden sposób nie zamierzam dyskredytować umiejętności wokalnych Michała Sarnowskiego, ale jego głos nie bardzo pasuje do stylistyki zespołu. No i te teksty… Do poziomu grafomanii Piotra Roguckiego z Comy jeszcze sporo brakuje, ale może warto byłoby spróbować popełnić jakiś tekst w języku angielskim? Wówczas przekaz stałby się bardziej uniwersalny. O tym, jak powinno się to robić, niech świadczy koncert Moose The Tramp, którzy tego wieczoru wystąpili po Czarnych Kwiatach.

Muzycy powołali do życia zespół w 2011 roku. Ich początki stanowiły spokojne, zupełnie niezobowiązujące melodie grane na gitarach akustycznych. Jak dobrze wiadomo, teraz jest zupełnie inaczej. Granie akustyczne wciąż przewija się w twórczości zespołu, ale na pierwszy plan wyszedł grunge. W tej stylistyce bowiem Moose The Tramp czuje się najlepiej. Piątkowy koncert rozpoczęli od „Tastes”. Kawałek, znany już trójmiejskiej publiczności, doskonale nadaje się jako „otwieracz” scenicznych występów. Ba, to stadionowy numer, który chętnie usłyszałbym na gdańskiej PGE Arenie. Podejrzewam, że niosłoby się niesamowicie.

Prócz „Tastes” publiczność usłyszała całość materiału z „Moose The Tramp EP”. Kawałki znacząco nie odbiegają od siebie stylistycznie, ale każdy z nich trzyma poziom. Wreszcie dorobiliśmy się w Trójmieście zespołu, który, cytując Jakuba Knerę, „świetnie potrafi budować narrację i uwypuklać jej dramaturgię, pełną zmian i różnych tematów”. Jak widać, Moose The Tramp doceniany jest nie tylko przez słuchaczy, ale i przez dziennikarzy związanych z muzyką. To cieszy.

Budujące jest też to, że zespół cały czas się rozwija. Ciekaw jestem, czy na dalszy jego rozwój wpłynie nowy basista. Jakub Michalak koncertem w Wydziale Remontowym zadebiutował w Moose The Tramp. Muzykowi życzymy powodzenia, a byłemu basiście zespołu – Marcinowi Gdańcowi – dalszej, tak udanej, realizacji muzycznych pomysłów!

Zwieńczeniem piątkowego koncertu była premiera teledysku do utworu „Dance (As You Are)”. Zrealizowany w letnim klimacie klip sprawił, że chyba wszyscy zatęsknili za Trójmiastem skąpanym w słońcu. A później? A później był after i zabawa do białego rana. Wiadomo, wszędzie dobrze, ale w Wydziale najlepiej.

fot. Hania Jakóbczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *