Każdy kilometr ma znaczenie
4 min read
źródło: unsplash, autor: Braden Collum
Sport wyznacza rytm dnia, a nawet bieg życia wielu ludzi. Są poranki, gdy łóżko kusi najbardziej, a myśl o treningu wydaje się nie do przeskoczenia. Ale dla tych, którzy dążą do celu, liczy się regularność i konsekwencja – wstanie i ruszenie się, mimo że nogi protestują, jest ważniejsze niż każdy argument „na nie”.
Dla 20-letniej Zuzi nie istnieje, że dziś trzeba sobie odpuścić i odpocząć.
– Gdy przychodzi taki dzień, że nie mam żadnej ochoty na trening, staram się po prostu o tym nie myśleć. Im szybciej wyjdę i zrobię to, co mam do zrobienia, tym lepiej dla mnie. Później czuję się dużo lepiej, tak pod względem psychicznym. Ważne jest, żeby nie analizować i nie rozmyślać.
Codzienność i rutyna to coś, co może dać człowiekowi spokój, ale może też doprowadzić do zniechęcenia, do popadnięcia w monotonię. To cienka granica, na której łatwo się zatrzymać. Powtarzalność potrafi uspokajać – daje schemat, przewidywalność, poczucie sensu. Jednocześnie, gdy znika radość i ciekawość, ta sama rutyna zaczyna ciążyć, odbiera energię i sprawia, że nawet to, co kiedyś było pasją, zamienia się w obowiązek.
Nie poddawać się…
– Z motywacją bywa różnie. Czasami jest, a czasami zwyczajnie jej nie ma. Bieganie stało się dla mnie rutyną i jednocześnie ogromną pasją. Nie mogę udawać, że codziennie sprawia mi to przyjemność. Są dni, gdy wychodzę, bo wiem, że muszę i tylko, robiąc to konsekwentnie osiągnę cel. Każdy przebiegnięty kilometr ma znaczenie.
Nie poddawać się – to zdanie, które w świecie sportowym znaczy bardzo dużo. Wpadanie w dołki to coś naturalnego, nawet dla najwybitniejszych. – W moim życiu pojawił się taki moment, w którym zrezygnowałam z biegania. Dobijało mnie, że często łapałam kontuzje, a wyniki spadały. To właśnie w tamtym momencie treningi sprawiały mi najmniej przyjemności i postanowiłam zrobić przerwę. Na szczęście, tak jak patrzę z perspektywy czasu, to bardzo mnie wzmocniło. Zrozumiałam, że nie zawsze będzie kolorowo i każdy ma prawo zaliczyć jakiś upadek. Najważniejsze to wrócić i się nie poddać.
Od czegoś trzeba zacząć
Mówi się, że nie od razu Rzym zbudowano. Zawsze trzeba od czegoś zacząć i stopniowo stawać się lepszym. U Zuzi, zanim pojawiły się regularne treningi, konkretny plan startowy i wyznaczony cel, było coś banalnego – chęć ruszania się i robienia czegoś poza szkołą. Nie chodziło o wyniki, nie było presji i wymuszania. Chodziło o dobrą zabawę.
– Pierwszą styczność z bieganiem miałam już w podstawówce. Często jeździłam na zawody i to sprawiało mi ogromną frajdę. Z tych szkolnych biegów za dużo nie pamiętam, ale pamiętam pierwszy bieg przełajowy, który był w 2020 roku, gdy dołączyłam do klubu lekkoatletycznego LKS Żuławy. Był to dla mnie duży stres, ale jednocześnie czułam ekscytację i ciekawość. Niestety ten stres wtedy mnie pokonał. Było to dla mnie lekcją, że w kolejnych zawodach nie mogę sobie pozwolić, żeby przejął nade mną kontrolę.
„Bieganie jest dla mnie odskocznią”
Dziś bieganie jest stałym elementem jej dnia. Najczęściej trenuje sama, choć zdarzają się wspólne wyjścia. Forma treningu zależy od czasu i samopoczucia, podobnie jak emocje, które mu towarzyszą. – Bardzo lubię biegać z kimś, ale nie zawsze jest to możliwe. Zazwyczaj zależy to od tego ile czasu mam w ciągu dnia. Częściej biegam sama, odcinam się od świata i czuję, że mam wtedy wolną głowę. Naprawdę mogę przyznać, że bieganie jest dla mnie odskocznią i cennym czasem, który mogę spędzić sama ze sobą.
Każdy bieg, każde zawody to inne doświadczenia i różne emocje. Są takie starty, które się ze sobą zlewają, a są takie występy, które zapamięta się na zawsze. – Jednym z ważniejszych biegów były Mistrzostwa Polski w przełajach. To były dla mnie pierwsze mistrzostwa i właśnie wtedy poczułam taki prawdziwy, sportowy klimat. Adrenalina była ogromna. A ja skończyłam zawody z uśmiechem. Byłam w połowie stawki.
Zuzia najbliższy cel ma wyklarowany – chce przebiec półmaraton i poprawić swoje wyniki na dystansie 5 km oraz 10 km. Bieganie daje cenną lekcję, uczy, że każdy krok buduje następny cel. Trzeba biec przed siebie i pokonywać przeszkody, które się pojawiają.
