Trawnik się pali, deszcz leje, a Max Verstappen i tak wygrywa GP Chin!

Źródło: https://twitter.com/wearetherace/status/1781977941489971517/photo/4

Po 5 latach przerwy Formuła 1 powróciła do Szanghaju. Był to też pierwszy weekend sprinterski w tym sezonie. Po niespodziance na początku Grand Prix Chin potem wszystko wróciło do normy. Triumfował Max Verstappen przed Lando Norrisem i Sergio Perezem.

Płonące trawniki i ulewa

Zgodnie z formatem weekendu sprinterskiego odbył się tylko jeden trening. Dowiedzieliśmy się, że chińskie trawniki mają zdolność samozapłonu. W sesji treningowej, nie wiedzieć czemu, zapalił się spory kawałek trawy przy jednym z zakrętów. Trening musiał zostać przerwany. Nie podobało się to zespołom, gdyż na torze w Szanghaju F1 nie było 5 lat, a szansa, żeby zapoznać się z torem poszła z dymem. Niektórzy kwestionowali sens urządzania weekendu sprinterskiego podczas GP Chin po tak długiej nieobecności tego toru.

Pechowy trawnik znów się podpalił w kwalifikacjach do sprintu w piątkowy poranek. O ile w SQ1 i SQ2 obyło się bez niespodzianek, bo dominowali kierowcy Red Bulla, to w trzeciej sesji mieliśmy prawdziwe grzmoty. Już w końcówce SQ2 zaczęło padać, a w SQ3 nastała prawdziwa ulewa. Kierowcy mieli problemy, by w ogóle utrzymać się na torze. Max Verstappen był dopiero 4., a Sergio Perez osiągnął 6. czas. Podczas gdy wydawało się, że sensacyjnie zwycięży Lewis Hamilton, Lando Norris popisał się znakomitym okrążeniem w strugach deszczu. Jednak jego czas został skreślony, by po chwili przywrócić Lando na czoło stawki. Lewis Hamilton wydawał się skonsternowany.

Max sprintem po zwycięstwo

To, co Lando Norris zdobył w kwalifikacjach, stracił już na początku sprintu. Lewis Hamilton ruszył lepiej i go wyprzedził. W desperackiej próbie odzyskania prowadzenia Norris próbował wyprzedzić rodaka od zewnętrznej, ale wypadł z toru. Spadł na odległą 7. pozycję. Red Bulle prezentowały w sprincie nadzwyczajne tempo. Na 9 okrążeniu Max Verstappen objął prowadzenie, a na mecie miał aż 13 sekund przewagi nad 2. Hamiltonem!

Jednak to, co najciekawsze, działo się w okolicy 3. miejsca. Okupował je Fernando Alonso, ale za jego plecami czaili się Carlos Sainz i Sergio Perez. Hiszpan z Ferrari zaatakował starszego rodaka i przez kilka zakrętów jechali bok w bok. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Sainz i Alonso walczyli na tyle zaciekle, że Sergio Perez wyprzedził ich obu w jednym zakręcie. Była to niezwykle emocjonująca walka, a najsprytniejszy okazał się Meksykanin z Red Bulla. Ostatecznie zajął 3. miejsce w sprincie. Cały pojedynek do złudzenia przypominał ten z GP Wielkiej Brytanii 2022, w którą też zamieszany był Perez.

Sensacja w kwalifikacjach

Lewis Hamilton przeżył dość dziwną sobotę w GP Chin. W sprincie zajął dobre 2. miejsce, tymczasem w kwalifikacjach do wyścigu głównego był zaledwie 18. Brytyjczyk odpadł już w Q1, co było niemałą niespodzianką. O włos od dołączenia do Brytyjczyka był Sergio Perez. Meksykanin osiągnął 15. czas w Q1 i zakwalifikował się jako ostatni. Tempo dyktował niezmiennie Max Verstappen. W Q1 odpadli Tsunoda, Hamilton, Sargeant i Magnussen.

Lando Norris i Oscar Piastri w swoich McLarenach. Źródło: https://twitter.com/McLarenF1/status/1781642970963255359/photo/1

W Q3 plany Red Bulla pokrzyżował Fernando Alonso. Po pierwszym przejeździe wykręcił on 2. czas i przedzielił Verstappena i Pereza. Na drugich okrążeniach kierowcy poprawiali się, regularnie spychając się z 2. miejsca. Najpierw Piastri, potem Norris, Alonso, a na końcu Perez. To Meksykanin ostatecznie ustawił się obok Verstappena, który zdobył 5. pole position w sezonie. Było to również 100. pole position dla Red Bull Racing. Pierwsze przypadło dokładnie 15 lat temu, też w GP Chin.

Podwójny Safety Car

Start wyścigu przebiegł dość spokojnie. Verstappen oddalał się od reszty, Perez stracił 2. miejsce na rzecz Alonso, ale szybko je odzyskał. Kierowcy Ferrari spadli na 7. i 8. miejsce.  Wkrótce Lando Norris wyprzedził Fernando Alonso i był na 3. miejscu. Z mozołem straty odrabiał Lewis Hamilton, który bardzo narzekał na swój samochód mówiąc, że jest po prostu bardzo wolny. Względny spokój zmącił Valtteri Bottas, któremu około 20. okrążenia zepsuł się samochód. Zarządzono Wirtualny Safety Car, a potem całkowity Safety Car. Stracił na tym Sergio Perez, który spadł z 2. na 4. miejsce.

Potem nie pojechali zbyt długo. To, co zrobił Lance Stroll tuż po neutralizacji, było całkowicie absurdalne. Chyba zapomniał, że inni kierowcy są blisko i od razu po restarcie bezceremonialnie wjechał w tył bolidu Daniela Ricciardo. Cała sytuacja wyglądała wręcz śmiesznie, zwłaszcza, że Stroll obwinił o nią Ricciardo. Kanadyjczyk zjechał do boksu po nowe przednie skrzydło i spadł na ostatnie miejsce, a Australijczyk musiał wycofać się z wyścigu, bo Stroll zbyt mocno uszkodził jego bolid. Safety Car wyjechał ponownie.

Jubileusz Red Bulla

GP Chin zmierzało ku końcowi i na czele wszystko wyglądało na jasne. Verstappen prowadził, drugi był Norris, którego nie mógł dogonić Perez na 3. miejscu. Prawdziwymi gwiazdami byli jednak mechanicy Red Bulla. Wykonali 4 pit-stopy, a ich czasy wynosiły 2,1, 2,0 (dwukrotnie) i 1,9 sekundy! Dwa razy pobili rekord najszybszego pit-stopu sezonu, który ustanowili oni sami w ubiegłym wyścigu. Tuż za podium 4. miejsce zajął Charles Leclerc, a 5. Carlos Sainz. Następnie 6. miejsce wywalczył George Russell, a Lewis Hamilton z 18. miejsca przebił się na 8.

Guanyu Zhou wyraźnie poruszony wsparciem lokalnych fanów. Źródło:https://twitter.com/wearetherace/status/1781977941489971517/photo/3

Red Bull świętował 15 lat od swojego pierwszego zwycięstwa, a zarazem dubletu. Austriacy uczcili tę okazję zwycięstwem Maxa i 3. miejscem Sergio. Lando Norris zdobył pierwsze podium w tym sezonie dla McLarena. Co ciekawe, przed wyścigiem obstawił on, że dojedzie 35 sekund za Ferrari. Bohaterem chińskiej publiki był jednak Guanyu Zhou, dla którego był to pierwszy wyścig w ojczyźnie. Po zakończeniu dostał on ogromną owację od swoich fanów. Red Bull i Max Verstappen powiększyli swoją przewagę w obu klasyfikacjach. Następny wyścig za dwa tygodnie na Miami International Autodrome.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jedenaście + siedem =