01/08/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Czy Christopher Nolan zrobił nas w „konia”?

6 min przeczytania

Fot. Materiały prasowe Universal Pictures

Czy da się opowiedzieć starą historię na nowo, by nie była nudną i faktyczną odyseją w kinie? Otóż Christopher Nolan ponownie udowadnia nam, że z odpowiednią perspektywą wszystko jest możliwe.

Nawet bez użycia nowoczesnych technologii da się zrobić film z najwyższej klasy współczesnego kina. Cały film, mimo że kończy się jak Odyseja Homera, wcale nie ma takiego samego wydźwięku.

Mit na nowo

Historia Odyseusza jest raczej znana większości odbiorców znających podstawy mitologii greckiej. Można by pomyśleć, że tak dobra obsada jest jedynie iluzją przykrywającą zły scenariusz i nudną historię. Tak jednak nie jest.

Reżyser nie tylko dobrał niesamowitą obsadę, ale również opowiedział historię Odyseusza w nowy sposób. Zamiast przedstawiać jego wędrówkę do Itaki w stylu typowego eposu, reżyser ukazuje jego podróż jako pełną udręk i cierpienia.

W filmie nie brakuje brutalnych scen i opisów – jak na przykład momentu, w którym Odyseusz opowiada historię konia trojańskiego i mówi o tym, jak uciążliwe było siedzenie w nim przez kilka dni wśród własnych odchodów i moczu.

Oprócz braku wygody lub bólu fizycznego ukazany jest też trud psychiczny, z którym mierzy się główny bohater walczący z powolną utratą swojej armii. Odys nie zawsze zwycięża dzięki sprytowi, a jego decyzje często prowadzą do kolejnych strat.

Silni. Słabi. Ludzie.

Tak jak wspominałam wcześniej, Odyseusz (Matt Damon) nie jest typowym herosem bez wad, który dzielnie walczy z potworami. Jest on zwykłym człowiekiem, który przy użyciu swojego sprytu robi wszystko, by ocalić siebie i swoją załogę. Jest zdeterminowany, by wrócić do domu, do swojej żony Penelopy, mimo gniewu Posejdona czy Zeusa.

Jeśli chodzi o Penelopę (Anne Hathaway), można by założyć, że będzie bezradną kobietą, która opłakuje nieobecność swojego męża. Nic bardziej mylnego. Królowa Itaki jest nie tylko silną kobietą, która od ponad 20 lat sama zasiada na tronie, ale jest również pełna furii. Z pełną premedytacją i frustracją mówi, że chętnie spaliłaby żywcem zalotników w pałacu. Nie boi się też podnieść głosu na syna, który uważa, że ostatecznie jego matka powinna drugi raz wyjść za mąż.

Fot. Materiały prasowe Universal Pictures

Są tutaj również postaci, których nie ma fizycznie w filmie. Są to bogowie. Nie widzimy tutaj uosobienia Zeusa ani Posejdona, lecz widzimy ich oddziaływanie na świat fizyczny – na przykład potężne sztormy. Jedyną boginią, jaką widzimy na ekranie, jest Atena (Zendaya). Bogini mądrości nie przychodzi jednak pod swoją boską postacią, a pod postacią młodej Trojanki, by wywołać w Odyseuszu poczucie winy. Sama Atena w filmie pełni bardziej rolę sumienia Odysa niż jego doradczyni lub wyższego bóstwa.

Uważam jednak, że są w tym filmie postacie, które mogły zostać bardziej rozwinięte. Są to między innymi Atena, Helena, Telemach czy Kalipso. Kobiece postacie dostały bardzo mało czasu ekranowego, a ich motywy i przeszłość nie były do końca znane. Wyjątkiem jest tutaj syn Odyseusza i Penelopy – Telemach, który pomimo dość długiego czasu ekranowego był według mnie postacią dość irytującą. Mimo dobrej gry Toma Hollanda, jego postać wydawała się być niezdolnym do obrony dzieckiem, które nadal potrzebuje mamy.

Magia Nolana

Twórca bardzo dobrze wie, jak ważny jest realizm w filmach. Zamiast nowych technologii i techniki CGI, stawia on na rzeczywiste odgrywanie scen, mimo braku komfortu aktorów.

W swojej najnowszej produkcji niejednokrotnie postanowił sprawić, by plan zdjęciowy ożył. Niektórym widzom nadal jest ciężko uwierzyć, że cyklop w jaskini okazał się być wielką kukłą, lub w fakt, że ekipa produkcyjna wykonała prawdziwego konia trojańskiego, czy zbudowała prawdziwe miasto (Troję).

Odważnym posunięciem było również częściowe zakopanie aktorów w ziemi z rurkami do oddychania, by następnie kazać im wypełzać z ziemi.

To pokazuje, że realizm można oddać wyłącznie przez realizm. Jak jednak sprawić, by realistyczne były nie tylko sytuacje, ale również emocje?

Okazuje się, że wystarczy kaptur. Odyseusz, wracając do Itaki, ma na sobie bowiem założoną szatę z dużym kapturem, który przykrywa mu całą twarz. Nie tylko my jednak nie widzimy twarzy bohatera – nie widzą jej też inni w pałacu. Nierozpoznany Odyseusz ma dzięki temu szansę nie tylko ukryć swoją prawdziwą tożsamość, ale też udawać kogoś innego.

Fot. Materiały prasowe Universal Pictures

Podobny efekt odnosi Agamemnon, który w swoim specyficznym hełmie z przypiętym kręgosłupem nie ma do końca widocznych rysów twarzy. To powoduje, że postać jest mroczna i tajemnicza.

Bardzo ważnym detalem była również różnorodność hełmów wśród Trojan, armii Agamemnona czy Odysa. Każda armia miała bowiem inny kolor zbroi czy kształt hełmów, dzięki czemu łatwo było ich rozróżnić.

Rytm niepokoju

Za muzykę do Odysei był odpowiedzialny Ludwig Göransson. Kompozytor razem z historykami odtworzył starożytne instrumenty, takie jak lira, aulos czy brązowe gongi, by później użyć ich w filmie. Oprócz tych instrumentów możemy usłyszeć w tle chórki. Muzyka, oprócz tego, że była nietypowa, wprowadzała również lekki niepokój. Nie zawsze wiadomo było, czy bohaterów spotka coś dobrego, czy złego.

Sztorm w sieci

W Internecie nie obyło się bez kontrowersji. Najwięcej z nich kręciło się wokół trzech postaci: Ateny, Heleny i Sinona.

Postać Ateny rzeczywiście wzbudziła kontrowersje ze względu na skromny wygląd. Jednak jako forma, którą bogini przybrała, by ukazać się Odyseuszowi, była to trafna decyzja – bogaty strój i klejnoty nie wywołałyby u bohatera takich refleksji nad własnym życiem.

Postać Heleny wzbudzała kontrowersje również z powodu swojego wyglądu – głównie koloru skóry. W rolę Heleny wcieliła się bowiem czarnoskóra aktorka Lupita Nyong’o. Większość komentarzy pomija jednak fakt, że mity nie są wiarygodnym źródłem historycznym, a reżyser ma prawo do własnej interpretacji postaci. Aktora powinno oceniać się za warsztat, nie za kolor skóry. Nyong’o świetnie poradziła sobie zarówno z rolą Heleny, jak i jej siostry bliźniaczki – Klitajmestry.

Najwięcej emocji wywołały jednak internetowe plotki dotyczące obsady, które w dużej mierze nie miały związku z rzeczywistą fabułą filmu. Kontrowersje wokół rzekomego udziału Elliota Page’a jako Achillesa trwały nawet po premierze, mimo że ta postać w filmie nie występuje.

Najgorszym aspektem tego wszystkiego jest jednak fakt, że te komentarze i opinie są autorstwa ludzi, którzy wcale nie obejrzeli filmu lub stwierdzili, że dalej dla zabawy będą rozpowszechniać fałszywe informacje.

Mit, który wciąż działa

Odyseja, mimo że w nowej wersji, nie próbuje na siłę unowocześniać klasycznej historii. Pokazuje natomiast, że antyczne mity nadal potrafią opowiadać o rzeczach aktualnych – wojnie, odpowiedzialności, ludzkich słabościach i cenie, jaką płaci się za własne decyzje.

Nie jest to film pozbawiony wad. Niektóre postacie aż proszą się o rozwinięcie, a spryt Odyseusza mógłby wybrzmieć mocniej. Mimo to powstało widowisko, które nie zachwyca wyłącznie rozmachem. Największą siłą okazuje się to, że za mitem wreszcie widać człowieka, a nie bogów, którzy bawią się jego losem.