A było tak blisko… Polacy przegrywają ze Szwecją w finale baraży o mundial!
4 min przeczytania
fot. pixabay, grafika: canva
Polacy przegrali finałowy mecz baraży. Szwedzi wykorzystali błędy naszej reprezentacji w defensywie i zdobyli trzy gole. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2.
Jan Urban zdecydował się na kilka zmian w podstawowym składzie względem meczu z Albanią. Na plac gry wybiegli Przemysław Wiśniewski i Karol Świderski, zastępując odpowiednio Tomasza Kędziorę i Filipa Rózgę. Selekcjoner naszej reprezentacji zdecydował się pozostawić na boisku dobrze rozumiejący się duet pomocników Szymański-Zieliński.
Remis do przerwy
Mecz rozpoczął się fatalnie dla biało-czerwonych – pierwszy strzał Szwedów zamienił się w bramkę. Podopieczni Grahama Pottera wdarli się w pole karne Polaków. Ayari przytomnie wycofał piłkę do Elangi, a skrzydłowy Newcastle popisał się efektownym uderzeniem, którym zaskoczył Kamila Grabarę. Piłka odbiła się od poprzeczki, co dodatkowo utrudniło interwencję polskiemu bramkarzowi.
Pięć minut później Polacy chcieli odpowiedzieć. Cash przedarł się prawą stroną i dośrodkował w pole karne. Do piłki momentalnie dopadł Karol Świderski i uderzył bez przyjęcia. Piłkę odbił jednak szwedzki bramkarz. Polacy poszli za ciosem. Strzał z linii pola karnego oddał Kamiński, ale uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Nordfeldta.
W 33. minucie biało-czerwoni dopięli swego i doprowadzili do wyrównania. Akcję rozpoczął Piotr Zieliński. Gracz Interu zagrał do Nicoli Zalewskiego, ten oszukał jednego ze szwedzkich defensorów i uderzył piłkę przy dalszym słupku. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od Karlstroma i zatrzepotała w siatce.
Momentalnie po wznowieniu gry podopieczni Jana Urbana mieli okazję na podwyższenie prowadzenia, ale Jakub Kamiński uderzył wprost w bramkarza. Biało-czerwoni byli zdecydowanie stroną dominującą, ale to Szwedzi przed przerwą wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Lagerbielke i pokonał Kamila Grabarę. W ostatnich sekundach pierwszej części spotkania Polacy mogli wyrównać, ale Kamiński ponownie przegrał pojedynek z Nordfeldtem.
Kontrowersyjne decyzje sędziowskie
Druga połowa to ponownie optyczna przewaga reprezentacji Polski. W 48. minucie w polu karnym Szwedów padł Jakub Kamiński. Jednak, ku zdziwieniu wszystkich Polaków, sędziujący to spotkanie Slavko Vincic nie podyktował w tej sytuacji „jedenastki”.
W 55. minucie Polacy ponownie doprowadzili do wyrównania. Tym razem na listę strzelców wpisał się Karol Świderski, który wykorzystał podanie Nicoli Zalewskiego. Po niecałej godzinie gry Jan Urban zdecydował się posłać na boisko Oskara Pietuszewskiego. Młody gracz Porto zastąpił strzelca drugiej bramki dla reprezentacji Polski. Chwilę po wejściu skrzydłowy Porto obejrzał żółtą kartkę.
Na 20 minut przed końcem meczu na boisku pojawił się Bergvall, który zdecydowanie zmienił oblicze środka pola w reprezentacji Szwecji. W końcowych fragmentach meczu u wielu biało-czerwonych widać było wielkie zmęczenie. Mimo tego, podopieczni Jana Urbana nie poddawali się i walczyli do końca. Dowodem na to są dwie szybkie akcje, które faulem musiał zatrzymywać Bergvall. Zdaniem wielu ekspertów gracz Tottenhamu po 10 minutach od wejścia na boisko powinien zobaczyć dwie żółte kartki i zakończyć swój udział w tym spotkaniu. Ostatnie kilkanaście minut to zdecydowana przewaga podopiecznych Grahama Pottera. Szwedzi stworzyli sobie kilka groźnych akcji, które zagroziły bramce Polaków.
Gyokeres pogrążył Polaków
W 88. minucie wydarzył się ten moment. Ziścił się najgorszy z możliwych scenariuszy. Wszystko zaczęło się od zbyt nerwowego wznowienia gry przez Grabarę, potem Lundgren z dziecinną łatwością poradził sobie z Kiwiorem i zagrał w pole karne. Tam Szwedzi oddali trzy uderzenia. Z pierwszym strzałem poradził sobie bramkarz Wolfsburga, potem piłka uderzyła w słupek, ale za trzecim razem do piłki dopadł Gyokeres. Snajper Arsenalu uprzedził Wiśniewskiego i z całą mocą umieścił piłkę w siatce. W tym momencie stadion w Solnej eksplodował. Szwecja była o krok od awansu na mistrzostwa świata!
W doliczonym czasie gry na boisku pojawili się Piątek oraz Grosicki. Te korekty w składzie nie zmieniły obrazu gry, a w 95. minucie Slavko Vincic zakończył spotkanie. Szwecja jedzie na mundial, a Polacy zostają w domu. Po ostatnim gwizdku przez długi czas na boisku pozostał Robert Lewandowski. Wielu kibiców zaczęło się zastanawiać, czy był to ostatni mecz gracza FC Barcelony w narodowych barwach. W pomeczowym wywiadzie Robert przyznał, że musi to dokładnie przemyśleć. Era post-Lewandowski zbliża się wielkimi krokami…
Podsumowanie spotkania przez Jana Urbana
To był mecz, w którym podopieczni Jana Urbana grali zdecydowanie lepiej od przeciwnika. Błędy popełniane w strefie obronnej pozwoliły jednak Szwedom na zdobycie trzech bramek. Na gorąco po spotkaniu swoją opinię wyraził selekcjoner, Jan Urban:
Porażka w najbardziej nieodpowiednim momencie. Trudno ocenić takie spotkanie, bo graliśmy bardzo dobrze. W mojej ocenie to było najlepsze spotkanie pod moją wodzą. Sprawiliśmy mnóstwo problemów gospodarzom. Zabrakło szczęścia w kluczowych momentach – przyznał.
Kilka minut po spotkaniu prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezary Kulesza, poinformował o przedłużeniu kontraktu z obecnym selekcjonerem. Wydaje się więc, że pomysł obecnego selekcjonera na tę kadrę jest oceniany pozytywnie. Kolejne mecze to będzie czas na sprawdzanie i testowanie nowych ustawień i zawodników. Miejmy nadzieję, że po spokojnym okresie pracy z kadrą Jan Urban stworzy coś wielkiego. Szkoda jednak, że amerykański mundial polscy piłkarze obejrzą jedynie na ekranach telewizorów w domowym zaciszu…
Składy obu zespołów
Polska: Grabara – Bednarek, Wiśniewski, Kiwior – Cash (90+1′ Grosicki), Zalewski, Zieliński, Szymański, Kamiński – Świderski (63′ Pietuszewski), Lewandowski
Szwecja: Nordfeldt – Lagerbielke, Starfelt, Lindelof – Scensson, Ayari (90+2′ Svanberg), Karlstrom (69′ Zeneli), Gudmundsson – Elanga (69′ Bergvall), Gyokeres, Nygren (81′ Lundgren)

