Szaleństwo na Anfield. Manchetester City wraca z długiej podróży
4 min przeczytania
grafika: własna, elementy pochodzące z canvy
W ostatnich sezonach Premier League mecze Liverpoolu z Manchesterem City często były bezpośrednią walką o mistrzostwo. Podobnie było w sezonie 2017/2018, gdy ich ligowe starcie w dużej mierze przesądziło o tytule dla „Obywateli”.
W tym roku sytuacja wygląda inaczej, ponieważ broniący tytułu The Reds odpadli z walki o mistrzostwo już jakiś czas temu. Natomiast piłkarze z niebieskiej części Manchesteru starają się gonić będący niezmiennie na czele Arsenal. Mimo tego spotkanie jest pojedynkiem dwóch gigantów piłki nożnej, które zawsze przynosi kibicom wiele emocji.
Dominacja Manchesteru City
Anfield w ostatnich latach bywało trudnym dla Obywateli terenem. Goście przyjechali na mecz z dokładnym planem i od samego początku starali się go zrealizować. Już w pierwszych minutach Bernardo Silva zdołał podać piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Erlinga Haalanda. Strzał Norwega zdołał obronić Alison, a Milos Kerkez wybił piłkę zanim napastnik Manchesteru zdążył go poprawić. Jeszcze lepszą okazję miał kilka minut później Omar Marmoush – wychodząc sam na sam z bramkarzem Liverpoolu – jego uderzenie nie poleciało nawet w światło bramki. Uratowała go chwilę później poniesiona chorągiewka sędziego bocznego sygnalizująca spalonego.
Zawodnikom Pepa Guardioli w pierwszej połowie udało się skutecznie zamknąć gospodarzy na własnej połowie. Przez całe 45 minut The Reds nie zdołali oddać nawet jednego celnego strzału. Najbliżej byli podczas próby Mohameda Salaha, która została jednak zablokowana przez nowy nabytek Citizens – Marca Guehiego. Piłka minimalnie minęła słupek bramki bronionej przez Donnarumę. Sam Anglik był podczas meczu wielokrotnie wygwizdywany przez kibiców gospodarzy ze względu na jego nieudany transfer na Anfield.
Przejęcie kontroli przez Liverpool
Drugie połowy w wykonaniu Obywateli przez cały sezon są o wiele mniej skuteczne niż pierwsze. Tym razem również można było to odczuć od momentu wyjścia piłkarzy na murawę. Pierwszą dogodną sytuacją dla Liverpoolu było dośrodkowanie na niepilnowanego Hugo Ekitike. Jednak Francuz pomylił się i jego strzał głową minimalnie przeleciał obok bramki. Piłkarze Arne Slota marnowali kolejne szanse, mimo tego dało się odczuć wiszącego w powietrzu gola. Po kwadransie drugiej połowy Guehi pociągnął wybiegającego na pustą bramkę Mohameda Salaha. Trybuny wybuchły, domagając się czerwonej kartki dla Anglika, ale VAR postanowił, że zasłużył on tylko na żółtą.
Najważniejszym momentem tego meczu był rzut wolny w 74. minucie. Do piłki ułożonej 35 metrów od bramki podszedł Dominik Szoboszlai i uderzył idealnie w taki sam sposób, jak w meczu z Arsenalem. Futbolówka najpierw odbiła się od słupka, a następnie znalazła się w siatce. Gianluigi Donnaruma nie zdążył nawet zareagować, a całe Anfield wybuchło w euforii. Liverpool po zdobyciu bramki cofnął się do obrony, a piłkarze Manchesteru City walczyli z całych sił, wiedząc, że ta porażka może kosztować ich bardzo wiele. Zaledwie po dziesięciu minutach Bernardo Silva dobił piłkę po zgraniu Haalanda, ponownie doprowadzając do remisu i emocjonujących ostatnich minut…
Końcówka pełna szaleństw
W doliczonym czasie gry Alison popełnił fatalny błąd, faulując wbiegającego w pole karne Matheusa Nunesa. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Erling Haaland w ostatnim meczu między tymi drużynami karnego nie wykorzystał, jednak nie powtórzył tego błędu – uderzył mocno i celnie w dolny róg bramki, nie pozostawiając żadnych szans bramkarzowi. W ten sposób zdobył swojego pierwszego gola na Anfield w Premier League.
W ostatnich minutach niesamowitą interwencją popisał się Donnaruma, broniąc świetny strzał Alexisa Mac Allistera. Nie zabrakło także kontrowersji, gdy w ostatniej minucie z połowy boiska na pustą bramkę strzelił Rayan Cherki. Futbolówka toczyła się na tyle powoli, że Szoboszlai musiał ścigać się o nią z Haalandem. Najpierw Węgier pociągnął za koszulkę Norwega, a następnie taki sam faul wydarzył się w drugą stronę, gdy piłka wtaczała się do bramki. Sędzia po konsultacji z asystentami VAR postanowił cofnąć sytuację do momentu faulu na Haalandzie. Anulował on gola oraz odesłał Szoboszlaia do szatni z czerwoną kartką.
Co to oznacza dla obu drużyn?
Obywatele dzięki temu zwycięstwu nadal utrzymują się w walce o mistrzostwo. Tracą jedynie 6 punktów do Arsenalu. 14 kwietnia czeka nas bezpośrednie starcie tych drużyn. Liverpool po 25. kolejce wypada poza topową piątkę i traci miejsce w lidze mistrzów. Jeśli The Reds będą chcieli osiągnąć ten cel, czeka ich trudna droga, ponieważ w ostatnich czterech meczach czekają na nich: Manchester United, Chelsea i Aston Villa. Na ten moment wszystkie z tych trzech drużyn mają szansę skończyć w top 5 i z pewnością żadna z nich nie podda się przed końcem sezonu.

