Dwugłos Trójmiejski #4 – Dwa remisy na dwie kolejki przed świętami

W 19. kolejce i Lechia, i Arka, podzieliły się punktami | fot. sportsbetting.com

Przedostatnia tegoroczna ligowa kolejka zakończyła się dla klubów z Trójmiasta podziałem punktów. Lechia bezbramkowo zremisowała w Legnicy z Miedzią, a Arka wywiozła punkt z Zabrza po pięknym golu Michała Nalepy. By przerwa zimowa była udana, zarówno biało-zieloni, jak i żółto-niebiescy, powinni wygrać teoretycznie nietrudne domowe starcia tuż przed świętami. Maciek Golec i Mateusz Hawrot zapraszają na kolejny Dwugłos Trójmiejski.

Maciek:

Wydawało się, że w dwóch ostatnich tegorocznych spotkaniach, Lechia ma bardzo dobrą okazję, by uciec rywalom na większy dystans punktowy. Wszak ani Miedź Legnica ani Górnik Zabrze nie są klubami przyprawiającymi przeciwników o ciarki na plecach. Jak się jednak okazało, pozory bywają mylące. Podopieczni Piotra Stokowca potknęli się już na pierwszej przeszkodzie, drugi raz z rzędu remisując bezbramkowo – tym razem z beniaminkiem LOTTO Ekstraklasy. Gra nie porywała, jednak nie można powiedzieć, że nie było sytuacji do strzelenia bramek. Po obu stronach brakowało precyzji i zimnej krwi, a Lechia – od początku sezonu imponująca skutecznością – nie mogła się wstrzelić w bramkę Antona Kanibołockiego.

Nie mogła, choć powinna, bowiem genialną sytuację w drugiej połowie zmarnował Lukas Haraslin, który z dwóch metrów posłał piłkę wysoko ponad bramką. Nie był to najlepszy mecz Słowaka w tym sezonie. Zresztą, podobnie możemy napisać o Rafale Wolskim, który, co prawda, kilka razy próbował zaskoczyć bramkarza Miedzi, ale robił to tak nieporadnie, że nie zasłużył na jakiekolwiek pochwały. Po nim z pewnością wszyscy spodziewają się czegoś więcej. Kto z kolei wyróżnił się w „Miedziance”? Standardowo – Petteri Forsell. Fin przez cały okres trwających rozgrywek pokazuje, że z dystansu potrafi przymierzyć doskonale. Dziś nie było inaczej – 28-latek dwukrotnie zafundował Dusanowi Kuciakowi sporą dawkę gimnastyki, jednak i to nie przyniosło korzyści w postaci bramki. Słowacki bramkarz ponownie udowodnił, że jest jednym z lepszych golkiperów w lidze.

Mimo straty dwóch punktów, Lechia ciągle przewodzi w tabeli. Przewaga nad drugą Legią stopniała już tylko do trzech „oczek”. Do pościgu rzucił się również Lech Poznań, który wygrał drugie spotkanie z rzędu i skutecznie naciska na będącą w słabszej dyspozycji Jagiellonię. Kwestia mistrzostwa jesieni ciągle jest nierozstrzygnięta, jednak to Lechia wciąż ma wszystko w swoich rękach – remis lub zwycięstwo w sobotę z Górnikiem pozwoli jej zagrzać fotel lidera aż do lutego.

Mateusz:

Po niewytłumaczalnym domowym blamażu z Cracovią, piłkarze Arki udali się do Zabrza, by poprawić nastroje w starciu z niżej notowanym Górnikiem. Nieźle weszli w spotkanie i mogli wyjść na szybkie prowadzenie, ale doskonałą okazję bramkową zmarnował Maciej Jankowski. Inicjatywę z czasem przejęli gospodarze, którym udało się otworzyć wynik spotkania jeszcze przed przerwą. Po raz kolejny w tym sezonie u arkowców zawiodła organizacja gry przy rzucie rożnym rywala, co bezlitośnie wykorzystał Dani Suarez. Można powiedzieć, że niemal każdy korner przeciwnika, niezależnie od tego, kto nim jest, sieje w bieżących rozgrywkach popłoch w szeregach Arki.

W drugiej połowie zespół Zbigniewa Smółki wciąż nie grał zachwycająco. Oblicze spotkania zmienił fenomenalny gol Michała Nalepy z rzutu wolnego. Filigranowy pomocnik trafił do siatki z około trzydziestu metrów, udowadniając, że w tej dziedzinie jest specjalistą. Przebieg spotkania był bardzo podobny do tego rozegranego w sierpniu w Gdyni. Arka wyrównała, a za sprawą rezerwowego Mateusza Młyńskiego, mogła mieć okazję do gola z rzutu karnego. Tak jak i kilka miesięcy temu, do akcji wkroczyła wideo weryfikacja. Sędzia cofnął decyzję o jedenastce, bo wcześniej dopatrzył się faulu jednego z arkowców. Swoich okazji na decydujące trafienie nie wykorzystał też Górnik (m.in. pudła Rafała Wolsztyńskiego).

Z perspektywy całego meczu, remis można uznać za sprawiedliwy. Jeśli jednak Arka na poważnie myśli o zakończeniu fazy zasadniczej w górnej połowie tabeli, takie spotkania powinna wygrywać. Kolejna okazja, by wygrać z słabszym w tym sezonie rywalem, pojawi się w najbliższy piątek. Do Gdyni przyjeżdża Wisła Płock. Trzy punkty pozwolą optymistycznie zakończyć tę nierówną, aczkolwiek mimo wszystko dość udaną, rundę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *