Oko za oko, ząb za ząb – recenzja filmu „Pokot”

„Pokot” recenzjaZgodnie z konwencją gatunkową filmu kryminalnego, musi być postawione pytanie: kto zabił? „Pokot” zdecydowanie należy do tej odmiany. Mamy bowiem zbrodnię, mordercę i detektywa, który metodą dedukcji pragnie odkryć zagadkę.

Najnowszy film Agnieszki Holland traktuje o pewnej wrażliwości, o problemie, że nie jesteśmy jedyni na Ziemi. Czy nasza zabawa jest warta śmierci innych, słabszych? Reżyserka chce przekonać Polaków, że powinniśmy chronić stworzenia żyjące wokół nas. Największym atutem filmu były postacie. Pokazani są zarówno outsiderzy, ludzie z tak zwanych dołów społecznych, jak i bogacze, mający wszystko w zasięgu ręki. Główna bohaterka filmu, Janina Duszejko jest miejscową dziwaczką. Żyje samotnie z dwoma psami w lasach Kotliny Kłodzkiej. Z zamiłowania jest astrolożką, aktywistką, wegetarianka. Zepchnięta na margines, bo nie wpisuje się w model współczesnego człowieka. Następnie poznajemy ludzi, z jej kręgu: Matog, przyjaciel Duszejko, skrywający sekret z przeszłości i prostytutka Dobra Nowina. Miejscową elitą są: biznesmen Wnętrzak, komendant, prezes Wolski i ksiądz Szelest. Ludzie ci, uważają się za królów stworzenia, których cechuje pycha i brak empatii. Agnieszka Holland świetnie ukazała, że to dusza czyni ludzi bogatymi.

Igranie z konwencjami odzwierciedla mistrzowski warsztat reżyserki. Fragmenty ocierające się o kicz są pokazywane obok scen, które opowiadają o sprawach ważnych moralnie i politycznie. Widzimy bankiet w posiadłości Wnętrzaka, przypominający imprezę u Hugh Haffnera, a zaraz potem jesteśmy świadkami dyskusji Duszejko z Matogiem o prawach zwierząt. Trzeba mieć duże doświadczenie i zmysł artystyczny, by dwa różne obrazy zestawić, tak żeby widzowi to nie przeszkadzało. Mi one absolutnie nie zaburzały pozytywnego odbioru tego filmu. Przerysowana postać Janiny Duszejko, która uparcie walczy o wyznawane ideały wzbudza dużo sympatii, ale również śmiech. Być może tym Agnieszka Holland chciała ukazać zbytnią ekspresję ekologów. Poza tym duet Wiktora Zborowskiego i Agnieszki Mandat zgrał się świetnie. Z przyjemnością się ich ogląda, a oni oboje się uzupełniają: ona roztrzepana ekolożka, on – ułożony emeryt.

Piękno Kotliny Kłodzkiej ukazane jest niemal jak baśniowy krajobraz. Zimowe plenery zachwycają surowością, a mroźne, leśne powietrze wdziera się do nas zza ekranu. Gdy nastaje lato oglądamy przyrodniczą sielankę, która ukazuje malownicze góry. Anielskość krajobrazu przerywana jest okrutnymi, amatorskimi ujęciami z polowań. Fan idealnie dopracowanych zdjęć może nie byłby zachwycony, jednak ja uważam, że Agnieszka Holland chciała oddać w ten sposób prawdziwość problemu. Podpierając się nagraniami z autentycznych łowów, chciała pokazać odbiorcy, że ta kwestia dotyka nas w rzeczywistości.

„Pokot” jest opowieścią o prawdziwej naturze człowieka w kryminalnej odsłonie. Widz razem z policją szuka winnego zbrodni. Odnajduje go jednak w ostatnich scenach filmu. O dziwo, odbiorca nie czuje nienawiści, lecz na koniec zadaje sobie pytanie, czy być może morderca zabił w słusznej sprawie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *