Co nas dręczy, czyli nasze nawyki, natręctwa, fobie

fobiaJesteśmy tak różni od siebie, ale nierzadko mamy te same tendencje do robienia pewnych rzeczy. Czasami wyjątkowo śmiesznych, czasami niesamowicie denerwujących. Jakie są nasze najczęstsze natręctwa, nawyki i fobie?

Jak wiele ludzi na świecie, tak wiele różnych charakterów, osobowości, zachowań. Jednostki wybitne, o niespotykanej inteligencji i przeciwnie, o dobrym lub złym usposobieniu… I wielu innych: mądrych, głupich, introwertyków, ekstrawertyków, towarzyskich i tzw. „przeciętniaków”. Można wymieniać w nieskończoność, lecz przejdźmy do prezentacji naszych najczęstszych, codziennych natręctw.

Zacznijmy od początku, czyli co to takiego ta „nerwica natręctw”? Jest to zaburzenie psychiczne, które charakteryzuje się zachowaniami przymusowymi, natrętnymi czynnościami i obsesyjnymi myślami. Cierpiący na nie ludzi mają swoje rytuały, których niewykonanie doprowadza ich do szewskiej pasji. Brzmi poważnie i nieciekawie. Lecz pewne dziwne nawyki, przyzwyczajenia i zachowania są powtarzalne u wielu osób.

Chyba każdy (będąc młodszym lub starszym), idąc chodnikiem bawił się w coś, co można określić „Nie deptać na pęknięte płyty”. Niektórzy pielęgnowali ten nawyk i przyszli z nim na studia. Jedni unikają np. chodzenia po zgięciach/fugach, inni odwrotnie – kroczą po nich specjalnie (najlepiej, by przeciąć kreskę w połowie stopy). Podobne sytuacje będą miały miejsce, kiedy nie będziemy się akurat spieszyć na uczelnię/do pracy czy wysyłać SMS-a. Mamy jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia zajęć, więc drepczemy powoli, omijając lub stawiając stopy na zgięciach między płytami chodnikowymi jak Jack Nicholson w filmie „Lepiej być nie może”, w którym wcielił się w rolę ekscentrycznego pisarza, dotkniętego „zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym”.

Powiedzmy, że już doszliśmy tym nieszczęsnym chodnikiem do domu. Wchodzimy i przechadzamy się po mieszkaniu, włączając w każdym pomieszczeniu światło – od przedpokoju do kuchni. Nie jest to z pewnością manifest, mówiący o nietolerancji dla ekologii ani strach przed ciemnością. Ale po prostu… niech się palą. Swoją drogą, studenci, mówiący o swoich nawykach, zaznaczali fakt, że w ich domach przez większą część dnia włączony jest telewizor. Jak to tłumaczą? – By wydawało się, że w domu jest osoba, która cały czas się odzywa. Sprawia to wrażenie, że nie jesteśmy sami w czterech ścianach – mówi Marysia, studentka architektury.

Komu się nie zdarzyła sytuacja, w której podchodzi do lodówki, otwiera ją i… stwierdza, że jednak nie ma w niej nic do jedzenia? Lub sprawdza godzinę na smartfonie, odkłada go i… nie pamięta, która to była. Może zatrzymajmy się na chwilę przy telefonie, bo jest on powodem wielu zabawnych natręctw. Z komórką prawie się nie rozstajemy. Nawet idąc do toalety. A to na facebook’u ktoś napisze, doda coś, a to zadzwoni znajomy lub nieznajomy (ufamy, że większość ludzi nie przepada za konwersacją w toalecie). Mamy chwilę przerwy i w łazience chcemy się odprężyć z pomocą telefonu.

Zostawmy smartfon i usiądźmy spokojnie w naszym ulubionym fotelu. Wzrok pada na szafkę, której nie domknęliśmy. Ignorujemy to, próbując cieszyć się spokojem. Ale coś cały czas nam go nie daje. Niezamknięta szafka. Próbujemy odwrócić swoją uwagę włączając telewizor i zagłębiając się w fabułę serialu. Oglądamy, szafka, oglądamy, szafka, oglądamy… Nie wytrzymujemy i zamykamy ten potworny mebel! I znowu ład powrócił do wszechświata.

A na koniec… Otwieramy lodówkę. Przeglądamy przez chwilę jej zawartość. Stwierdzamy, że jednak nic w niej nie ma.

A jakimi nawykami Wy możecie się pochwalić? Czekamy na odpowiedzi w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *