29/04/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Polska pokonuje Albanię i melduje się w finale baraży Mistrzostw Świata 2026

3 min przeczytania
stadion piłka nożna

fot. Pixabay / autor: Pexels

Reprezentacja Polski zwyciężyła z Albanią 2:1 i wciąż jest w grze o awans na tegoroczne mistrzostwa świata. Teraz przed kadrą czas na ostateczny test – finał baraży ze Szwedami.

W czwartek, 26 marca, Polacy zagrali z reprezentacją Albanii w ramach półfinału baraży na mundial 2026. Pomimo bycia zdecydowanym faworytem spotkania (według rankingu FIFA, Polska zajmuje 34. miejsce, a Albania 63. miejsce), do sensacji było naprawdę blisko. Już przed pierwszym gwizdkiem Jan Urban zaskoczył wyjściowym składem.

Niespodzianką okazała się obecność od początku meczu Filipa Rózgi. Dla pomocnika austriackiego Sturmu Graz był to dopiero trzeci mecz w narodowych barwach. Na ławce z kolei zasiadł Oskar Pietuszewski – ostatnimi czasy świetnie spisujący się w portugalskim FC Porto. Wbrew meczowym przewidywaniom, w wyjściowej jedenastce zabrakło również Jakuba Modera, powracającego do reprezentacji po kontuzji.

Przewaga bez efektów

Początek meczu był w wykonaniu biało-czerwonych świetny. W ciągu pierwszych 10 minut Polacy nie pozwalali Albańczykom praktycznie na nic, w pełni kontrolując grę. Nie przełożyło się to jednak na żadną stuprocentową okazję, żadnego gola, ani nawet na jakikolwiek celny strzał. Z czasem Albańczycy powoli zaczęli odzyskiwać swój rytm gry, a ich akcje dochodziły coraz bliżej bramki Kamila Grabary. Biało-czerwoni zaczęli z kolei popełniać coraz to więcej błędów, wielokrotnie niecelnie podając i tracąc piłkę na własnej połowie.

W końcu Polacy popełnili o jeden błąd za dużo. W 43. minucie, po fatalnym błędzie Jana Bednarka, Arber Hoxha znalazł się w sytuacji sam na sam z polskim bramkarzem. Bez problemu minął on Kamila Grabarę i wpakował piłkę do siatki.

Na przerwę Polacy schodzili przegrywając 0:1. W ciągu całej pierwszej połowy podopieczni Jana Urbana nie oddali ani jednego celnego strzału. Biało-czerwoni, by mieć jakąkolwiek nadzieję na grę na Mistrzostwach Świata, musieli diametralnie poprawić się w drugiej części spotkania.

Powrót do gry

Podczas drugiej połowy Polacy od początku napierali na bramkę gości. Mimo tego to nasi rywale mieli pierwszą w drugiej części meczu okazję na zdobycie gola. W 54. minucie fenomenalną szansę zmarnował Qazim Laci, strzelając tuż obok bramki biało-czerwonych.

Polacy napierali dalej, goniąc wynik i angażując coraz więcej zawodników w atak. Znamienna była przeprowadzona przez Jana Urbana  zmiana w 63. minucie, kiedy to selekcjoner wprowadził napastnika Karola Świderskiego za Tomasza Kędziorę, grającego na pozycji środkowego obrońcy. Przyniosło to efekt dosłownie parę sekund później, choć bez udziału samego Świderskiego. Wciąż w 63. minucie spotkania, Robert Lewandowski wpakował piłkę do bramki Albańczyków świetnym uderzeniem z główki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Niecałe dziesięć minut później do głosu ponownie doszli goście. Po świetnym kontrataku, Stavro Pilo doszedł do sytuacji sam na sam, którą zmarnował. Stojący między słupkami Kamil Grabara wyśmienicie obronił uderzenie Albańczyka i utrzymał remisowy stan meczu.

Zgodnie ze starym piłkarskim porzekadłem „niewykorzystane okazje lubią się mścić”, Polacy odpowiedzieli już po chwili. Jeszcze w tej samej minucie meczu Piotr Zieliński wyprowadził Polaków na prowadzenie przepięknym strzałem z dystansu. Piłka wpadła tuż przy słupku, kompletnie zaskakując albańskiego golkipera.

Bramka Zielińskiego była już ostatnim trafieniem tego meczu. Polacy dowieźli korzystny rezultat 2:1 do ostatniego gwizdka, meldując się tym samym w finale baraży. Biało-czerwonym przyjdzie tam rywalizować ze Szwecją, która pewnie pokonała Ukrainę 3:1.

Zwycięstwo ze znakiem zapytania

Choć zwycięstwo nad Albanią cieszy, gra podopiecznych Jana Urbana pozostawiała sporo do życzenia. Mimo że Polacy byli zdecydowanym faworytem spotkania z Albanią, nie wyglądaliśmy na ich tle na znacząco lepszych. Przykładowo – w ciągu całego meczu oddaliśmy zaledwie dwa celne strzały na bramkę rywali. Jeśli Jan Urban chce realnie myśleć o awansie na mundial, w starciu ze znacznie silniejszym rywalem Polacy będą musieli zaprezentować się zdecydowanie lepiej.

Finał Szwecja – Polska odbędzie już w najbliższy wtorek, 31 marca.