10/01/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Braterska miłość, jakiej na ekranie dawno nie było, czyli o filmie „Brat” Macieja Sobieszczańskiego

5 min odczytu

Fot. Maria Hempel

5 grudnia na ekranach kin zawitał najnowszy film Macieja Sobieszczańskiego Brat. Światowa premiera miała miejsce na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. To właśnie tam Filip Wiłkomirski, odtwórca roli 14-letniego Dawida, otrzymał nagrodę za najlepszy profesjonalny debiut aktorski.

Ten dramat obyczajowy opowiada historię Dawida (Filipa Wiłkomirskiego) i Michała (Tytusa Szymczuka), których mama (Agnieszka Grochowska) próbuje stanąć na nogi, po tym, jak ojciec rodziny trafia do więzienia. Cała sytuacja doprowadza kobietę do skraju wytrzymałości, a więc chłopcy próbują sami poradzić sobie ze swoimi emocjami. Uciekają w niewłaściwe towarzystwo, czy, tak jak w przypadku młodszego Michała, dopuszczają się wandalizmów i kradzieży.

Jednak mimo licznych zawiłości i komplikacji, na pierwszy plan historii nadal wysuwa się bezkompromisowa, braterska miłość chłopców. Zdają się oni być dla siebie jedynym prawdziwym wsparciem w zaistniałej sytuacji. Historia sięga szczytu, kiedy w życiu rodziny pojawia się trener Dawida, Konrad, a sam chłopiec dostaje niepowtarzalną szansę na naukę w wymarzonej szkole. Ta opcja wiązałaby się jednak z wyprowadzką chłopca do innego miasta.

Sposób przedstawienia historii

Podczas seansu poznajemy wiele aspektów życia bohaterów, takich jak mechanizmy radzenia sobie Agnieszki, sytuacja w domu czy relacja chłopców z nieobecnym ojcem. A także istotny dla całej fabuły wątek treningów Dawida, dzięki któremu poznajmy przełomową postać w życiu rodziny: trener Konrad. Dodatkowo bardzo doceniam w tym filmie krótkie, pozornie nieistotne dla głównego wątku sceny. Między innymi te przedstawiające początki patologicznych zachowań u braci wśród rówieśników. W moim odczuciu to właśnie one pozwalają na tak dogłębną analizę charakterów postaci. Dzięki wnikliwej znajomości praktycznie każdego elementu życia bohaterów, widz potrafi stworzyć ich spójny obraz psychologiczny, mimo, iż tak naprawdę jest wrzucany w trwającą już kilka lat sytuację.

Relacje w rodzinie

Szczególną uwagę przykuwają relacje, które w moim odczuciu są fundamentem fabuły. Już od pierwszych minut filmu nie trudno zauważyć, że stosunki między bohaterami są skomplikowane, burzliwe, wręcz naznaczone realiami ich życia. Jak podpowiada sam tytuł, film przede wszystkim skupia się na braterstwie Dawida i Michała. Obraz ich miłości jest konsekwentnie budowany przez cały film i dzięki temu, niezwykle wiarygodny. Jako że chłopcy są w bardzo młodym wieku, ich relacja opiera się na prostej, ale przekonującej trosce. To właśnie ona jest dla nich najskuteczniejszą ucieczką od sytuacji w domu. Mimo licznych scen, które opierały się na opiekuńczym stosunku braci do siebie, nie czułam, żeby ten aspekt filmu był przesycony. Powiedziałabym wręcz, że były one dość subtelne i realistyczne oraz dawały poczucie, jakby wynikały ze zwykłej potrzeby bezpieczeństwa. Nie można jednak pominąć rozwijającej się na naszych oczach relacji

starszego brata z Konradem. W końcu to on jako jedyny dorosły odciąża Dawida z odpowiedzialności i pozwala mu, choć na chwilę, poczuć się zwykłym nastolatkiem z marzeniami. To właśnie sceny z udziałem mężczyzny dają widzowi nadzieję na poprawę losów rodziny. Poza przedstawieniem nam tych pozytywnych więzi, w filmie nie brakuje oczywiście obrazu postawy Agnieszki wobec synów. Tu obserwujemy już znacznie bardziej skomplikowany mechanizm, który w połączeniu z niejasną sytuacją ojca jest głównym źródłem napięć w rodzinie.

Konstrukcja głównego bohatera

Najbardziej rozbudowany jest portret Dawida, który już jako 14-latek musi przejąć rolę rodzica dla młodszego brata, podczas gdy ojciec i matka są nieobecni. Czy to fizycznie czy emocjonalnie. Jakby tego było mało, chłopiec jest w sytuacji bez wyjścia – musi wybierać między podążaniem za swoimi marzeniami, a wypełnieniem poczucia


obowiązku wobec rodziny, w szczególności wobec Michała. Twórca filmu nie pozostawia jednak bezradnego nastolatka zupełnie na lodzie. W jego życiu pojawia się wspomniany już Konrad, który na nowo odkrywa w Dawidzie dziecięcą radość. Postać starszego brata jest zatem bardzo złożona i przedstawia całe spektrum emocji. Bohater potrafi popadać w skrajności od wulgarnego i wściekłego, po opiekuńczego i odpowiedzialnego. Czasem sytuuje się gdzieś pomiędzy – jako zagubiony nastolatek, który pierwszy raz od dawna czuje się wolny. W każdej scenie, niezależnie od nacechowania emocjonalnego, Filip Wiłkomirski, bezbłędnie wciela się w postać i autentycznie oddaje głębię jego przeżyć. Nic dziwnego zatem, że za ten imponujący występ zdobył w Gdyni nagrodę za najlepszy profesjonalny debiut aktorski.

Trochę o języku filmu

Poza samą fabułą, warto również wspomnieć o formie dzieła. Moją szczególną uwagę zwróciły zdjęcia w wykonaniu Janusza Susa, pod kierownictwem artystycznym Jolanty Dylewskiej. Zdecydowana większość ujęć nagrywana jest kamerą „z ręki”. Co za tym idzie, są one bardziej dynamiczne, a w scenach silnie emocjonalnych można zauważyć wzmocnienie tego zabiegu. Za to jeśli już zostały zastosowane statyczne kadry, to są one skonstruowane w bardzo harmonijny i estetyczny sposób.

Poza tym, wiele scen nagrywanych jest dość niekonwencjonalnie, przynajmniej według standardów kina klasycznego. Reżyser ucieka się raczej do dłuższych ujęć (trwających ponad standardowe maksimum 12-stu sekund), stosując tym samym montaż wewnątrzkadrowy. Oznacza to zmianę położenia i perspektywy kamery w jednym ujęciu. Było to stosowanie do tego stopnia, że niektóre sceny były nagrane od początku do końca bez cięcia. Innym ciekawym działaniem było silne pracowanie przestrzenią pozakadrową, czyli tym, co nie bezpośrednio pokazane na ekranie. Szczególnie zapadła mi w pamięć scena podczas zawodów. Nie widzimy w niej walki Dawida, ale za pomocą zbliżenia na twarz trenera i odgłosów dobiegających z sali potrafimy wydedukować przebieg akcji. Te wszystkie elementy połączone w jedną całość dają razem spójny obraz świata przedstawionego i pozwalają na głębsze wniknięcie w atmosferę filmu.

Podsumowanie

Brat zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych filmów. Podejmuje bardzo wrażliwy temat i mimo, że w kinie mamy masę innych przykładów o podobnej problematyce to Sobieszczański zrobił to nieco inaczej, niż inni. Nie czułam tam naciąganego dramatu, który dąży do przełomowego punktu kulminacyjnego. Reżyser opowiedział historię rozczłonkowanej rodziny w bardzo wrażliwy i intymny sposób, z naciskiem na oddziaływanie emocjonalne na widza. Oczywiście, historii nie brakowało przewrotnych momentów i zaskoczeń. Jednak to nie one były najważniejszymi elementami, a raczej rozwijające się relacje bohaterów i ich próby radzenia sobie z codziennością.

W związku z mniej dynamicznym prowadzeniem akcji, Brat nie jest filmem dla każdego. Jednak biorąc pod uwagę wszystkie omówione wyżej aspekty, w moim odczuciu dzieło jest bardzo bogate zarówno w treść, jak i formę. Ostatecznie, uważam że jest to jeden z lepszych polskich filmów naszych czasów i zdecydowanie warto go obejrzeć.