12/04/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Debiuty: Cisza, w której szczeka ludzka obojętność

3 min przeczytania
pies schronisko bezpańskie zwierzęta

autor: wirestock/źródło: Freepik.com

autorka: Dominika Bartosik

W Polsce wciąż zbyt łatwo przychodzi nam porzucanie zwierząt. Schroniska pękają w szwach, a liczba zgłoszeń rośnie, szczególnie w czasie wakacji. To nie pojedyncze dramaty – to codzienność, która obnaża skalę ludzkiej nieodpowiedzialności.

Każdego roku do polskich schronisk trafiają dziesiątki tysięcy porzuconych psów i kotów. Na podstawie badania dotyczącego bezdomności zwierząt domowych, przeprowadzonego w 2024 r. w ramach projektu The State of Pet Homelessness Project, ujawniono, że aż 8 proc. czworonogów żyje na ulicach lub znajduje się w schroniskach, czekając na kochających właścicieli. Skalę problemu w ujęciu krajowym obrazują dane Głównego Lekarza Weterynarii – w 2024 r. w 222 oficjalnie zarejestrowanych schroniskach przebywało ponad 76 tys. psów i 35 tys. kotów. Za każdą z tych liczb kryje się strach, głód, choroba i samotność. Te zwierzęta nie znikają same – ktoś je świadomie zostawia.

Sopotkowo: codzienność pełna trudnych historii

Sopockie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt potwierdza, że zgłoszeń dotyczących zwierząt porzuconych lub błąkających się bez opieki jest coraz więcej.

Dość często trafiają do nas zwierzęta znalezione na ulicy. W większości przypadków są one w dobrym stanie, jednak zdarzają się również sytuacje, w których zwierzęta są chore, osłabione lub wygłodzone i wymagają natychmiastowej pomocy weterynaryjnej – podkreśla Joanna, pracownica sopockiej placówki.

Każda taka interwencja to ogromna odpowiedzialność, stres i konieczność szybkiego działania. Są także chwile wyjątkowo ciężkie.

Zauważamy wyraźny wzrost takich przypadków w okresie poświątecznym, szczególnie po sylwestrze. Często ma to związek z fajerwerkami – przestraszone psy uciekają właścicielom. Wakacje również są trudnym momentem, ponieważ część osób wyjeżdża i nie ma zapewnionej opieki dla zwierząt, które nagle stają się problemem – twierdzi Joanna.

To właśnie wtedy podopieczni najczęściej „przestają pasować” do ludzkich planów i zderzają się z brutalną rzeczywistością.

Prawo to za mało – potrzebna jest świadomość

Na papierze zwierzęta są chronione. Problem w tym, że przepisy często pozostają martwe, a realne konsekwencje dla sprawców są zbyt łagodne, by kogokolwiek odstraszyć. Mandaty, wyroki w zawieszeniu czy symboliczne kary finansowe nie zmieniają losu tych, którzy zostali wyrzuceni jak niepotrzebna rzecz.

Nie można nakazać empatii ustawą. Potrzebujemy czegoś więcej: rozmów z dziećmi o szacunku do żywych stworzeń, edukacji w szkołach, mądrych kampanii społecznych, a przede wszystkim codziennej odwagi dorosłych, by reagować, zgłaszać i nie odwracać wzroku.

Tylko człowiek jest w stanie zapobiegać cierpieniu. Dopiero wtedy, gdy zaczniemy traktować zwierzę jako istotę żywą, coś naprawdę się zmieni. Być może historie o porzuceniach przestaną być normą, a staną się wstydliwym wyjątkiem.

Animal Helper – gdy system zawodzi, działają ludzie

W odpowiedzi na tę dramatyczną sytuację powstają inicjatywy, które rzeczywiście ratują życie. Jedną z nich jest aplikacja Animal Helper, stworzona przez Fundację Psia Krew. Szybkie działanie, profesjonalna pomoc i dostęp dla każdego to jej podstawowe założenia. Dzięki niej zamknięto już kilka pseudohodowli, interwencyjnie odebrano setki zwierząt, a tysiące rannych otrzymało pomoc, która często decydowała o tym, czy przeżyją.

Animal Helper powstało dlatego, że ludzie nie wiedzą, gdzie dzwonić, gdy widzą zwierzę w potrzebie i trudno im się dziwić, ponieważ w naszym kraju panuje w tym względzie ogromny chaos – wyjaśnia Paweł Gebert, pomysłodawca projektu.

Sprawdzian człowieczeństwa

Zwierzę to nie zabawka, nie sezonowy dodatek i nie problem, który można wyrzucić. To życie, które zostało nam powierzone. Prawdziwa miara człowieczeństwa pokazuje się właśnie wtedy, gdy potrafimy stanąć w obronie tych, którzy sami poprosić o pomoc nie mogą.

Czworonogi nie mają głosu, dlatego to my musimy mówić i działać za nie. Każde porzucone istnienie to dowód na to, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia jako społeczeństwo. Prawdziwą wartość człowieka możemy poznać nie po tym, co buduje, lecz po tym, jak traktuje innych, zwłaszcza tych, którzy nie mogą zadbać o siebie sami.