Przyjaciel na łańcuchu
3 min read
fot. freepik
W polskiej mentalności funkcjonuje przekonanie, że pies powinien pilnować posesji i bronić swojego właściciela. Tym samym wiele czworonogów swój żywot spędza na uwięzi na podwórzach, pełniąc rolę strażnika. Przyszła pora, aby postawić kres psiemu cierpieniu i zerwać łańcuchy.
Strupek, Pawełek, Szyszek – to tylko trzy psy uratowane przez fundacje. Wegetowały w minusowych temperaturach. Głodne, cierpiące i niekochane. A przecież mają uczucia. Potrafią kochać, śmiać się i przynosić radość.
Ale nie mówią. Trwały w cichym cierpieniu, a jedyne, na co mogły liczyć, to litość, tak jak tysiące psów w całej Polsce. Z tego względu ustawa z 1997 r. o ochronie zwierząt wymaga nowelizacji, aby zapewnić im godny los. Próba podjęta jesienią 2025 r. była niepowodzeniem, ale odbiła się szerokim echem w całym kraju.
Kto chce psa uderzyć, ten kij zawsze znajdzie
Prezydent Karol Nawrocki zawetował tzw. ustawę łańcuchową i zaproponował własny projekt. Popiera zakaz trzymania psów na łańcuchach, ale wymazuje szczegółowe wymagania dotyczące rozmiarów kojców. Sprawia to, że za budę będzie można uznać wiele konstrukcji, zbyt małych dla psa. Utworzy się luka prawna, która utrudni interwencje i wiele zwierząt nie otrzyma szansy na lepsze życie. Jeżeli budowa kojca, który chroniłby przed deszczem i mrozem jest dla kogoś zbyt dużym wymaganiem, to nie powinien posiadać zwierząt.
Co więcej, ustawa o ochronie zwierząt zaznacza, że zwierzę nie może być trzymane na uwięzi krótszej niż 3 m. Niemożliwe jest, aby pies uwiązany na 3-metrowym łańcuchu miał zapewnioną niezbędną ilość ruchu.
Absurd goni absurd
Dyskusja na temat tzw. ustawy łańcuchowej stała się pretekstem do politycznej rywalizacji. Przed głosowaniem w Sejmie nad odrzuceniem prezydenckiego weta politycy mieli czas na komentarz. Karola Nawrockiego reprezentował wówczas Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, którego wystąpienie było przytłaczające. Większość czasu spędził na politycznej nagonce, na co zwrócił uwagę Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Smutne jest, że nawet w takiej sprawie strony sceny politycznej nie potrafią zakopać topora wojennego, a polityczna potyczka jest ważniejsza niż dobro zwierząt.
Pieskie życie
Powoli zmienia się myślenie w kwestii praw zwierząt. Dużą inicjatywą wykazał się Marszałek Sejmu, który otwarcie nawoływał do protestów pod Sejmem. W sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski aż 61,3% Polaków nie popiera weta prezydenta, co daje nadzieję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan.
Zakaz trzymania psów na uwięzi to podstawa, ale jednocześnie tylko wstęp do problemu. Oprócz nowelizacji ustawy, czy podniesienia kar za znęcanie się nad zwierzętami, trzeba szerzyć świadomość, uczyć empatii i reagowania na zło. Pies to obowiązek, ale też członek rodziny, który zasługuje na miłość i opiekę.
