13/01/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Mecz jak marzenie, czyli klasyk w finale

5 min odczytu

fot.: Ken Russo (russinho)/ źródło: Unsplash

Tegoroczny finał Superpucharu Hiszpanii przyniósł nam najbardziej elektryzujący mecz piłkarski, jakim bez wątpienia jest El Clasico. Starcia Barcelony z Realem Madryt od zawsze polaryzują środowisko piłkarskie, a wśród kibiców noszą miano dni świętych. Nic więc dziwnego, że każdy miłośnik futbolu datę 11.01 zakreślił czerwonym flamastrem w swoim kalendarzu. 

Barcelona swoje zmagania w Superpucharze Hiszpanii rozpoczęła od przekonującej wygranej nad Athletikiem Bilbao.  Pewni miejsca w finale podopieczni Hansiego Flicka bacznie przyglądali się drugiemu półfinałowemu starciu między dwiema drużynami z Madrytu. Ostatecznie to Los Blancos okazali się lepsi od ekipy Diego Simeone i wraz z Barcą powalczą o trofeum Supercopa. Dla Blaugrany będzie to idealna okazja, żeby zrehabilitować się za ostatnie przegrane ligowe El Clasico. Z drugiej strony zawodnicy Realu z pewnością pamiętają zeszłoroczny finał tych rozgrywek, w którym wysoko polegli z Dumą Katalonii wynikiem 5:2. Obie ekipy miały sobie wiele do udowodnienia, co zwiastowało świetny mecz w arabskiej Dżuddzie.

Wielki (nie)obecny

Tuż przed zakończeniem zeszłego roku do sieci trafiły niepokojące informacje dotyczące stanu zdrowia Kyliana Mbappe. O kontuzji zawodnika poinformował w oficjalnym komunikacie madrycki klub, mówiąc o problemach Francuza z lewym kolanem. Uraz miał wykluczyć gwiazdę Los Blancos z gry na trzy tygodnie – tak więc pod dużym znakiem zapytania stał jego występ w Superpucharze Hiszpanii. Był to ogromny cios dla Xabiego Alonso i całej drużyny Realu, ponieważ Mbappe bez wątpienia jest aktualnie najlepszym piłkarzem Królewskich. Niespodziewanie na konferencji prasowej po zwycięstwie nad Atletico, Alonso zdradził, że ich gwiazda dołączy do drużyny i zagra w finale. Wiadome było, że ze względu na swój stan zdrowia Francuz nie wystąpi w tym meczu od pierwszej minuty. Należy pamiętać jednak, że jego obecność, nawet na ławce, jest niezwykłym atutem Królewskich w walce o końcowy triumf w Supercopa.

Specjalista od finałów

Pytając przeciętnego kibica Barcelony o to, jaki transfer klubu w ciągu ostatnich lat był najbardziej wartościowy, z pewnością pojawią się odpowiedzi w stylu: LewandowskiGarcia czy Martinez. Ja mam jednak swojego faworyta, jest nim szkoleniowiec BlaugranyHansi Flick. Od momentu objęcia funkcji trenera pierwszego zespołu przez Niemca, gra drużyny i wyniki zmieniły się diametralnie. Nadużyciem nie będzie określenie Flicka mianem cudotwórcy. List dziękczynny pod adresem trenera Barcy mógłby nie mieć końca. Nawiązując do nadchodzącej rywalizacji z Realem, największe wrażenie robi jedna statystyka – Flick nie przegrywa finałów. Do tej pory wygrał pięć, będąc szkoleniowcem Bayernu Monachium i dwa w barwach Barcelony. Czy po rywalizacji z Realem Madryt liczba zwycięskich finałów zwiększy się do ośmiu?

Przebieg meczu

Pierwsze minuty spotkania w wykonaniu obu ekip były stonowane. Ten impas przerwał Vinicius Junior – jednak jego strzał po przebojowej szarży lewą flanką wylądował w rękawicach Joana Garcii. Przed upływem 30. minuty z dystansu huknął Raphinha, zmuszając Thibauta Courtoisa do interwencji. Chwilę później to Real znalazł się pod bramką Barcy, lecz w sytuacji sam na sam lepszy od Gonzalo okazał się Joan Garcia. Były to bardzo intensywne minuty zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców. Po okazji Gonzalo, z kontrą ruszyła Blaugrana. Finalizujący kontratak Fermin Lopez posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Zaraz potem Raphinha chybił, stając oko w oko z bramkarzem Los BlancosBrazylijczyk szybko zapomniał o pudle i już w kolejnej akcji po solowym rajdzie wyprowadził Barcę na prowadzenie. Mimo naporu Dumy Katalonii, to Real zdobył bramkę wyrównującą za sprawą zjawiskowego rajdu Viniciusa Juniora. Na trafienie Królewskich natychmiast zareagował Robert Lewandowski, zdobywając gola na 2:1. Gdy zdawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza część spotkania, rzutem na taśmę bramkę na 2:2 dla Los Blancos zdobył Gonzalo.

Druga połowa

Piorunująca końcówka pierwszej połowy sprawiła, że oczekiwania wobec drugiej sięgały zenitu. Pięć minut po jej rozpoczęciu Vinicius Junior był bliski trafienia po swoim groźnym strzale z dystansu, jednak na posterunku stał Joan Garcia. Zaraz po tym Barca miała rzut wolny z bliskiej odległości, ale wykonujący go Raphinha przeniósł piłkę nad poprzeczką. Zegar tykał, a upływające minuty charakteryzowała ciągła wymiana ciosów. W 70. minucie spotkania Real Madryt uratował bramkarz, który fenomenalną interwencją powstrzymał Raphinhe. Jednak tak, jak w przypadku pierwszej połowy, Brazylijczyk nie przejmował się swoimi niepowodzeniami. Chwilę po poprzedniej sytuacji oddał strzał, który zakończył się trafieniem na 3:2. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry z boiska za brutalny faul wyleciał Frenkie de Jong. Sytuacja ta sprawiła, że Królewscy do ostatnich minut szukali swojej szansy na wyrównanie. Rezultat nie uległ zmianie, ponieważ za każdym razem na wysokości zadania stawał Joan Garcia.

Kontrowersje i ich skutki

Tradycją po meczach finałowych jest to, że zwycięska drużyna robi szpaler swojemu rywalowi podczas odbioru medali i na odwrót. Duże poruszenie w mediach społecznościowych wywołało wideo, na którym zawodnicy Królewskich odmówili zrobienia wspomnianego szpaleru. Szczególne kontrowersje wynikały z faktu, że największy wpływ na taką decyzję piłkarzy miał ich największy gwiazdor – Kylian Mbappe. Zawodnicy nie zmienili swojej decyzji nawet pod wpływem próśb ze strony ich szkoleniowca Xabiego Alonso. Jak widać, w drużynie Los Blancos rządzi wielkie ego piłkarskie, a nie autorytet trenera. Szczególnie przykre jest to, że na następny dzień po zajściu pracę stracił Alonso. Według zagranicznych dziennikarzy miał stracić zaufanie do swoich zawodników.

Składy obu zespołów

FC Barcelona: Joan Garcia, Jules Kounde, Pau Cubarsi, Eric Garcia (Gerard Martin 83′), Alejandro Balde, Frenkie de Jong, Pedri, Lamine Yamal (Ronald Araujo 93′), Fermin Lopez (Dani Olmo 66′), Raphinha (Marcus Rashford 83′), Robert Lewandowski (Ferran Torres 66′).

Real Madryt: Thibaut Courtois, Alvaro Carreras, Dean Huijsen (David Alaba 76′), Raul Asencio, Federico Valverde (Arda Guler 68′), Jude Bellingham, Aurelien Tchouameni, Eduardo Camavinga (Dani Ceballos 82′), Rodrygo, Gonzalo Garcia (Kylian Mbappe 76′), Vinicius Junior (Franco Mastantuono 82′).