02/01/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

O kulturze, o zwyczajach, o tym, co znaczy być Palestyńczykiem – świąteczne Spotkania z Palestyną

4 min czytania
free palestine sitodruk

fot. Maja Szywała

W przedświąteczną niedzielę, 21 grudnia, w gdańskim Instytucie Kultury Miejskiej odbyło się trzecie wydarzenie z cyklu Spotkania z Palestyną. Wydarzenie współorganizowały Stowarzyszenie Arbuz oraz palestyńskie rodziny mieszkające w Gdańsku i Warszawie.

Ta edycja Spotkań upłynęła w kameralnej atmosferze. Zamiast panelu dyskusyjnego czy projekcji filmów dokumentalnych postawiono na spotkanie przy tradycyjnych palestyńskich potrawach i arabskiej kawie z kardamonem. Miało to stworzyć okazję do dialogu, wymiany doświadczeń i tradycji, a także wysłuchania historii osób, które niedawno wydostały się ze Strefy Gazy.

Sitodruk dla Palestyny

Pierwszym punktem spotkania było wspólne tworzenie rękodzieła. Na bluzach, koszulkach i materiałowych torbach wykonano nadruki i naszywki z symbolami Palestyny. Można było również pomalować w palestyńskie wzory bombkę czy lampion.

Bez barier – nie tylko od święta

Następnie uczestnicy mieli okazję wysłuchać rozmowy z Ramzim Al-juaidim, Palestyńczykiem z Gazy, absolwentem AWF we Wrocławiu, prywatnie – mężem Polki. Ramzi podzielił się historią ucieczki swojej rodziny z ogarniętego wojną miasta, która zakończyła się sukcesem tylko dzięki polskiemu obywatelstwu żony Ilony.

Wszyscy uczestnicy, którzy doświadczyli życia w Palestynie, byli zgodni co do jednego: znakiem rozpoznawczym jej mieszkańców jest otwartość, a także serdeczne relacje sąsiedzkie – nawet między przedstawicielami dwóch różnych religii. – Jest tam dużo chrześcijan, miałam koleżanki Polki, które nie zmieniły religii, a obchodziły święta chrześcijańskie i muzułmańskie. Nikt nigdy do nikogo nie miał pretensji. Wręcz przeciwnie, ludzie się bardzo lubią, chrześcijanie z muzułmanami. Przy kościele katolickim w Gazie działała szkoła, do której chodziły dzieci obydwu wyznań – opisuje swoje doświadczenia pani Ilona.

– My, muzułmanie, robimy więcej zdjęć pod choinką niż katolicy. W każdej restauracji w okresie przedświątecznym stoi choinka. W drugą stronę działa to tak samo. Mamy taką tradycję, że przed świętem Eid kupujemy nowe ubrania. Znajomi katolicy zawsze chodzili z nami po sklepach, żeby też kupić sobie ubrania – dodał inny uczestnik.

Przyjaźń polsko-palestyńska?

– U nas ludzie lubią Polskę, bo lubią piłkę nożną. Polska jest znana przez takiego jednego piłkarza, który nazywa się Lewandowski. Dla nich Polska to Lewandowski. Łączyli z nim nawet moją żonę. Powiedziałem im dla żartu, że to jego kuzynka, a oni uwierzyli! Znają też Lecha Wałęsę, bo był przyjacielem Jasira Arafata [przywódcy palestyńskiego ruchu wyzwoleńczego – przyp. red.]. I oczywiście papieża Jana Pawła II, dobrego człowieka, który wspierał Palestynę – wymienia Ramzi.

Jak się okazuje, przyjaźń polsko-palestyńska jest nie tylko możliwa, ale występuje na porządku dziennym. Doświadczyć jej mogli nieliczni Polacy mieszkający w Gazie, zanim ta zamieniła się w strefę wojny. – Gdy wyjeżdżałam tam w 1994 roku, próbowano mnie zniechęcić. Ale nie spotkało mnie nic dziwnego, każdy chodził ubrany jak mu się podobało… Palestyńczycy to pomocni ludzie, bardzo lubią cudzoziemców i dobrze ich traktują. Zawsze mogłam na nich liczyć. Kiedyś wracając z zakupów zapomniałam pieniędzy na taksówkę. Kierowca powiedział: „idź do domu, jutro zapłacisz” – opowiadała Ilona.

spotkania z palestyną wypieki
fot. Maja Szywała

Przy wspólnym stole

Świąteczne Spotkania z Palestyną połączone były z degustacją palestyńskich wypieków, przygotowanych przez przyjaciółkę Ramziego i Ilony, która wraz z nimi opuściła Strefę Gazy. Nic więc dziwnego, że dyskusję zdominowały kwestie kulinarne: o palestyńskich przepisach, o różnicach między europejskim a arabskim żołądkiem, o niedoprawionych kebabach w polskich restauracjach…

Wygląda jednak na to, że również w kwestii kuchni więcej nas łączy niż dzieli. Ramzi przyznał, że w czasie swojego studenckiego pobytu we Wrocławiu został miłośnikiem śledzi. Ilona opowiedziała o przemycaniu elementów kuchni polskiej na palestyński stół: – Robiłam ciasta, dużo osób z rodziny męża czekało na mój sernik. Gotowałam też bigos, oczywiście bez wieprzowiny, z mieszanką mięsa wołowego i jagnięciny. Ogórki kiszone, surówka z buraczków… tylko pierogi nie za bardzo im zasmakowały.

Przesłanie dla studentów UG

Zapytaliśmy Ramziego o to, co chciałby przekazać naszym czytelnikom i całej społeczności akademickiej. – Studiowałem w Polsce i bardzo ją polubiłem. Poznałem tu żonę. To były moje najlepsze lata. My, Palestyńczycy, was lubimy. Dlatego warto bardziej się angażować, więcej dowiadywać i zainteresować się Palestyną.