Połączeni cyfrowo, ale nie emocjonalnie
4 min odczytu
autor: Adrian Swancar/źródło: Unsplash
Nigdy wcześniej ludzie nie mieli tak wielu możliwości kontaktu. Media społecznościowe, wideorozmowy, gry online i nieustanny dostęp do internetu sprawiają, że powinniśmy czuć się bardziej połączeni niż kiedykolwiek. Tymczasem badania wskazują, że jest inaczej.

Według raportu Centrum Badania Opinii Społecznej z 2024 r., liczba Polaków, którzy zawsze lub bardzo często czują się osamotnieni, mimo że otaczają ich inni ludzie, wzrosła aż dwukrotnie od 2017 r. Pandemia COVID-19, szybkie upowszechnianie się nowych technologii oraz coraz większa rola mediów społecznościowych sprawiły, że ludzie rzadziej angażują się w bezpośrednie, osobiste kontakty. Wiele relacji przeniosło się do internetu, a to nie zawsze sprzyja tworzeniu głębokich, trwałych więzi.
Samotność w tłumie
Samotność nie wynika tylko z braku ludzi wokół, lecz także z braku jakościowych, głębokich relacji. Można mieć setki znajomych w internecie, być częścią wielu grup, odbierać dziesiątki wiadomości dziennie – i mimo to czuć się niewidocznym.
W psychologii samotność to subiektywne doświadczenie braku więzi – mówi psycholożka Maja Pliszka. – To stan, w którym potrzeba bliskości nie jest zaspokojona. Istnieje rozbieżność między relacjami, które mamy, a tymi, których potrzebujemy – i właśnie ta luka boli nas najbardziej – dodaje.
Jednym z kluczowych czynników zmieniających naturę relacji są media społecznościowe. Choć miały one ułatwiać kontakt, często zastępują go powierzchownymi interakcjami – reakcjami, like’ami i komentarzami, które dają poczucie akceptacji, ale nie budują prawdziwej więzi. Drugim elementem jest presja autoprezentacji i porównywania się z innymi. W świecie, w którym każdy może tworzyć idealną wersję siebie, rośnie poczucie niedoskonałości i izolacji. Widząc perfekcyjne zdjęcia i sukcesy innych, łatwo ulec wrażeniu, że tylko my nie spełniamy tych standardów.
Media społecznościowe ułatwiają kontakt, ale odbierają bliskość i głębię relacji. „Connected but alone” (koncepcja spopularyzowana przez amerykańską socjolożkę Sherry Turkle – przyp. aut.) – jesteśmy połączeni technologicznie, ale odłączeni emocjonalnie. Platformy wzmacniają porównywanie się, powierzchowne interakcje i nieustanne wrażenie, że inni żyją pełniej. Scrollujemy w poszukiwaniu poczucia przynależności, a kończymy z poczuciem pominięcia i wyobcowania – mówi Maja Pliszka.
Samotność ma również silny związek ze zmianą stylu życia. Urbanizacja sprawia, że ludzie żyją w dużych miastach otoczeni tłumami, a jednak często nie znają nawet swoich sąsiadów. Wysoka mobilność społeczeństwa powoduje częste przeprowadzki, zmiany pracy i środowiska, co utrudnia budowanie trwałych relacji. Praca zdalna izoluje fizycznie i odcina od codziennych, spontanicznych interakcji, które dawniej były naturalne: rozmowy przy biurku, przerwy na kawę, wspólne dojazdy.
Samotność w tłumie to zjawisko, w którym możemy uczestniczyć w rozmowach, a jednocześnie nie czuć realnego kontaktu czy zrozumienia. Psychologia społeczna wskazuje, że samotność wynika bardziej z jakości relacji niż z ich liczby. Można być otoczonym ludźmi, a mimo to mieć poczucie, że nikt nie interesuje się naszymi realnymi emocjami czy problemami – mówi Pliszka.
Samotność szkodzi
Światowa Organizacja Zdrowia w 2023 r. uznała samotność za jedno z kluczowych zagrożeń dla zdrowia publicznego w XXI wieku. Nie jest ona jedynie niekomfortowym stanem emocjonalnym – ma realny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne.
Działa na organizm jak stres przewlekły – mówi Maja Pliszka. – Powoduje problemy ze snem, podwyższony poziom kortyzolu, zwiększa ryzyko depresji i zaburzeń lękowych, a nawet zwiększone ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. John Cacioppo (John Terrence Cacioppo, 1951-2018 – profesor na Uniwersytecie Chicago; Amerykański psycholog i neurobiolog społeczny – przyp. auut.) nazwał ją „bólem społecznym”. Aktywuje w mózgu podobne obszary do tych, które odpowiadają za ból fizyczny. Można powiedzieć, że nasze ciało i mózg pamięta, każdy brak dotyku i każde niesłyszane słowo – dodaje.
Paradoks naszych czasów polega na tym, że żyjemy w świecie pełnym narzędzi komunikacyjnych, a jednocześnie coraz rzadziej doświadczamy prawdziwej bliskości. Samotność nie jest już tylko wynikiem fizycznego oddalenia, lecz braku jakościowych relacji i emocjonalnego wsparcia.
W świecie, w którym wszystko jest na wyciągnięcie ręki, paradoksalnie najtrudniej sięgnąć po drugiego człowieka – podsumowuje Maja Pliszka.
