30/01/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Braterska miłość, jakiej na ekranie dawno nie było, czyli o filmie „Brat” Macieja Sobieszczańskiego

5 min przeczytania

Fot. Maria Hempel

5 grudnia na ekranach kin zawitał najnowszy film Macieja Sobieszczańskiego Brat. Światowa premiera miała miejsce podczas 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. To właśnie tam Filip Wiłkomirski, odtwórca roli 14-letniego Dawida, otrzymał nagrodę za najlepszy profesjonalny debiut aktorski.

Brat jest dramatem obyczajowym, opowiadającym historię Dawida (Filipa Wiłkomirskiego) i Michała (Tytusa Szymczuka), których mama (Agnieszka Grochowska) próbuje stanąć na nogi po tym, jak ojciec rodziny trafił do więzienia. Wydarzenia doprowadzają kobietę do skraju wytrzymałości, a więc chłopcy próbują sami poradzić sobie z emocjami. Uciekają w niewłaściwe towarzystwo, a młodszy z braci – Michał, dopuszcza się aktów wandalizmu i kradzieży.

Jednak mimo licznych zawiłości i komplikacji, na pierwszy plan historii nadal wysuwa się bezkompromisowa, braterska miłość chłopców. Zdają się być dla siebie jedynym prawdziwym wsparciem w zaistniałej sytuacji. Punkt kulminacyjny następuje, kiedy w życiu rodziny pojawia się trener Dawida, Konrad. Chłopiec dostaje wtedy niepowtarzalną szansę nauki w wymarzonej szkole, co wiązałoby się jednak z wyprowadzką do innego miasta.

Sposób przedstawienia historii

Podczas seansu poznajemy wiele aspektów życia bohaterów, takich jak sposoby funkcjonowania w domu, mechanizmy obronne Agnieszki czy relację chłopców z nieobecnym ojcem. Istotny dla całej fabuły okaże się wątek treningów Dawida, który przybliży przełomową postać w życiu rodziny – trenera Konrada. Ponadto bardzo doceniam w tym filmie krótkie, pozornie nieistotne dla głównego wątku sceny. Między innymi te przedstawiające początki występowania patologicznych zachowań u braci, gdy przebywają wśród rówieśników. W moim odczuciu to właśnie one pozwalają na tak dogłębną analizę postaci. Dzięki wnikliwej znajomości praktycznie każdego elementu życia bohaterów, widz potrafi stworzyć ich spójny obraz psychologiczny, mimo iż tak naprawdę jest wrzucany w trwającą już kilka lat sytuację.

Relacje w rodzinie

Szczególną uwagę przykuwają ukazane na ekranie relacje, które w moim odczuciu są fundamentem fabuły. Już od pierwszych minut filmu widać, że stosunki między bohaterami są skomplikowane, burzliwe, naznaczone realiami ich życia. Jak podpowiada sam tytuł, film przede wszystkim skupia się na braterstwie Dawida i Michała. Obraz ich miłości jest konsekwentnie budowany i dzięki temu niezwykle wiarygodny. Jako że chłopcy są w bardzo młodym wieku, ich więź opiera się na prostej, ale przekonującej trosce. To właśnie ona jest dla nich najskuteczniejszą formą ucieczki od sytuacji w domu. Mimo licznych scen, które opierały się na opiekuńczym stosunku braci do siebie, nie czułam, żeby ten aspekt filmu był przesadzony. Powiedziałabym wręcz, że były one dość subtelne i realistyczne, a także sprawiały wrażenie, jakby wynikały ze zwykłej potrzeby poczucia bezpieczeństwa.

Nie można jednak pominąć rozwijającej się na naszych oczach relacji starszego brata z Konradem. W końcu to on jako jedyny dorosły ściąga z Dawida odpowiedzialność i pozwala mu, choć na chwilę, poczuć się zwykłym nastolatkiem z marzeniami. To właśnie sceny z udziałem mężczyzny dają widzowi nadzieję na poprawę losów rodziny. Inne odczucia wzbudza niestety postawa Agnieszki wobec synów. Tu obserwujemy już znacznie bardziej skomplikowany mechanizm, który w połączeniu z niejasną sytuacją ojca jest głównym źródłem napięć w rodzinie.

Konstrukcja głównego bohatera

Najbardziej rozbudowaną postacią w filmie jest Dawid. Chłopiec już jako 14-latek przejmuje rolę rodzica dla młodszego brata, podczas gdy ojciec i matka są nieobecni, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Jakby tego było mało, chłopiec znajduje się w sytuacji bez wyjścia – musi wybierać między podążaniem za swoimi marzeniami a wypełnieniem poczucia obowiązku wobec rodziny, w szczególności wobec Michała. Twórca filmu nie pozostawia jednak bezradnego nastolatka zupełnie na lodzie. W jego życiu pojawia się wspomniany już Konrad, który na nowo odkrywa w Dawidzie dziecięcą radość. Postać starszego brata jest zatem bardzo złożona i przedstawia całe spektrum emocji. Bohater potrafi popadać w skrajności – od wulgarnego i wściekłego, po opiekuńczego i odpowiedzialnego. Czasem sytuuje się gdzieś pomiędzy – jako zagubiony nastolatek, który pierwszy raz od dawna czuje się wolny.

W każdej scenie, niezależnie od nacechowania emocjonalnego, Filip Wiłkomirski, bezbłędnie wciela się w postać i autentycznie oddaje głębię jego przeżyć. Nic dziwnego zatem, że za ten imponujący występ zdobył w Gdyni nagrodę za najlepszy profesjonalny debiut aktorski.

Trochę o języku filmu

Poza samą fabułą, warto również wspomnieć o formie dzieła. Moją szczególną uwagę zwróciły zdjęcia w wykonaniu Janusza Susa, pod kierownictwem artystycznym Jolanty Dylewskiej. Zdecydowana większość ujęć nagrywana jest kamerą „z ręki”. Co za tym idzie, są one bardziej dynamiczne, a w scenach silnie emocjonalnych widać wzmocnienie tego zabiegu. Za to jeśli już zostały zastosowane statyczne kadry, są one skonstruowane w bardzo harmonijny i estetyczny sposób.

Poza tym, wiele scen nagrywanych jest dość niekonwencjonalnie, przynajmniej według standardów kina stylu zerowego. Reżyser ucieka się raczej do dłuższych ujęć (trwających ponad standardowe maksimum 12 sekund), stosując tym samym montaż wewnątrzkadrowy. Oznacza to zmianę położenia i perspektywy kamery w jednym ujęciu bez wykonywania cięcia montażowego. Zabieg ten był eksploatowany do tego stopnia, że niektóre sceny (zamiast być ograne na kilku różnych ujęciach) nagrano od początku do końca bez cięcia. Innym ciekawym działaniem było silne pracowanie przestrzenią pozakadrową, czyli tym, co nie bezpośrednio pokazane na ekranie. Szczególnie zapadła mi w pamięć scena podczas zawodów. Nie widzimy w niej walki Dawida, ale za pomocą zbliżenia na twarz trenera i odgłosów dobiegających z sali potrafimy wydedukować przebieg akcji. Te wszystkie elementy połączone w jedną całość dają razem spójny obraz świata przedstawionego i pozwalają na głębsze wniknięcie w atmosferę filmu.

Podsumowanie

Brat zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych filmów. Podejmuje temat wymagający bardzo dużej wrażliwości i choć nie robi tego pierwszy, Sobieszczański podchodzi do niego nieco inaczej. Nie czułam tam naciąganego dramatu, który dąży do przełomowego punktu kulminacyjnego. Reżyser opowiedział historię rozczłonkowanej rodziny w intymny sposób, który silnie oddziałuje na widza. Oczywiście, historii nie brakowało przewrotnych momentów i zaskoczeń. Jednak to nie one były najważniejszymi elementami, a raczej rozwijające się relacje bohaterów i ich próby radzenia sobie z codziennością.

W związku z mniej dynamicznym prowadzeniem akcji, Brat nie jest filmem dla każdego. Jednak biorąc pod uwagę wszystkie omówione wyżej aspekty, w moim odczuciu jest to dzieło bardzo bogate zarówno w treść, jak i formę. Ostatecznie uważam, że jest to jeden z lepszych polskich filmów naszych czasów i zdecydowanie warto go obejrzeć.