Czesi wracają na mundial po 20 latach przerwy!
3 min przeczytania
fot. Pixabay / autor: jorono
Po zaciętej walce w finale baraży awans na tegoroczne Mistrzostwa Świata 2026 wywalczyły Czechy, kosztem faworyzowanej Danii. 120 minut jednak nie wystarczyło – wszystko rozstrzygnęło się podczas konkursu rzutów karnych.
Podczas gdy biało-czerwoni 31 marca pod wodzą Jana Urbana grali przeciwko Szwedom, w Pradze rozegrano mecz o tę samą stawkę – o prawo gry na mundialu 2026. Czesi w roli gospodarzy podejmowali przyjezdnych Duńczyków. Dla obu reprezentacji było to zwieńczenie długiej drogi, by w ogóle stanąć do gry w meczu o taką stawkę. Na Mistrzostwach Świata miejsce było jednak tylko dla jednych z nich.
Wyrównane szanse
Lekkim faworytem nadchodzącej rywalizacji była Dania. Pomimo gry na wyjeździe, to oni przyjeżdżali do Czech z prostym planem – wygrać. Duńczycy już od wielu lat są na reprezentacyjnym topie, regularnie uczestnicząc we wszystkich wielkich piłkarskich imprezach. Mało tego, nierzadko udawało im się wychodzić z grupy i odpadać dopiero w fazach pucharowych. Przystępowali do spotkania w Pradze z olbrzymimi nadziejami, napędzeni przekonującym zwycięstwem w półfinale baraży, pewnie pokonując Macedonię Północną aż 4:0.
W zupełnie innej sytuacji byli z kolei gospodarze, Czesi. Ostatni raz na Mistrzostwach Świata grali aż 20 lat temu. Z drugiej strony dorobili się statusu „solidnej europejskiej drużyny”, uczestnicząc we wszystkich Mistrzostwach Europy od 1996 r. (wcześniej występowali jako reprezentacja Czechosłowacji). Czesi przystępowali do finału, podobnie jak Duńczycy, z ogromną wiarą na przełamanie fatalnej serii dwóch dekad bez udziału w mundialu. Parę dni przed starciem z Danią wyeliminowali oni w półfinale Irlandczyków. Mimo gry na własnym terenie nie udało im się potwierdzić swojej wyższości nad rywalami ani w regulaminowym czasie gry, ani nawet po dogrywce. Dopiero w serii jedenastek to oni okazali się skuteczniejsi, wygrywając w karnych 4:3.
Szybka bramka, która ustawiła mecz
Bezbramkowy remis utrzymywał się w meczu przez zaledwie trzy minuty. Już w 3. minucie gry Czesi wyszli na prowadzenie po pięknym trafieniu z woleja Pavla Šulca. Tak szybkie trafienie wyraźnie ustawiło obraz całego meczu – gospodarze, zadowoleni z korzystnego wyniku, postawili na defensywę, goście z kolei nie mając czego bronić, rzucili się do ofensywy, chcąc doprowadzić do wyrównania.
Kolejne ataki gości okazywały się jednak zupełnie nieskuteczne. Obrona Czechów była świetnie zorganizowana, szczelna i zdecydowana w destrukcji akcji Duńczyków. Przełamanie jednak w końcu nadeszło. Dopiero w 72. minucie goście w końcu znaleźli drogę do siatki swoich rywali i po strzale głową po rzucie wolnym Joachim Andersen wyrównał stan meczu. Więcej goli już jednak nie padło w regulaminowych 90. minutach.
Czechom udało się jednak ponownie wyjść na prowadzenie w dogrywce. Po zamieszaniu w polu karnym Danii kapitan gospodarzy, Ladislav Krejčí, wyprowadził swoją reprezentację na upragnione prowadzenie. Duńczykom jednak udało się dość szybko odpowiedzieć. 11 minut później na tablicy z wynikiem widniał ponownie remis, tym razem 2:2. W 111. minucie spotkania do bramki Czechów trafił Kasper Høgh, podobnie jak przy pierwszej bramce Danii, strzałem z główki po stałym fragmencie gry (w tym przypadku po rzucie rożnym). Pomimo starań obu drużyn przez ostatnie 10 minut meczu wynik już się nie zmienił, a sędzia zarządził serię rzutów karnych.
Tragiczne jedenastki w wykonaniu Danii
W konkursie rzutów karnych skuteczniejsi okazali się, przy wsparciu trybun, gospodarze. Pomylili się oni jedynie raz podczas swoich czterech jedenastek. A Duńczycy? Podczas czterech serii Rasmus Hojlund trafił w poprzeczkę, Mathias Jensen nie trafił w ogóle w bramkę, a strzał Andersa Dreyera został obroniony przez czeskiego golkipera. Ostatecznie gospodarze w rzutach karnych pokonali Danię 3:1, wprowadzając tym samym Czechy na drugi mundial w historii tego kraju, po 20 latach przerwy.
Zgodnie z rozlosowanymi w grudniu grupami na Mistrzostwach Świata 2026 Czechom przyjdzie zmierzyć się w grupie A razem z Meksykiem, Koreą Południową i Republiką Południowej Afryki.
