La Manita! Barcelona gra dalej
4 min odczytu
fot.: Tim Roosjen (timroosjen)/źródło: Unsplash
Superpuchar Hiszpanii rozgrywany w Arabii Saudyjskiej stał się już styczniową tradycją. FC Barcelona swoje zmagania w tym turnieju zacznie od półfinałowego pojedynku z Athletikiem Bilbao. Środowy wieczór miał przynieść odpowiedź na następujące pytanie – która z tych dwóch drużyn zamelduje się w finale Supercopa?
FC Barcelona w znakomity sposób rozpoczęła rok i idzie jak burza. Podopieczni Hansiego Flicka wygrywają mecz za meczem, a przepisu na ich pokonanie nikt nie znalazł przez ostatnie osiem spotkań. To imponująca seria szczególnie, biorąc pod uwagę napięty terminarz, wąską kadrę i grę na kilku frontach. Po zwycięstwie w lokalnych derbach nadszedł czas na starcie z Baskami. Jeśli mowa o hiszpańskiej „topce”, to śmiało można stwierdzić, że Athletic, spośród drużyn ze wspomnianego grona, zaliczył największy regres względem minionego sezonu. Jak jednak wiadomo, turnieje i wielkie mecze rządzą się swoimi prawami, dlatego na końcowy rezultat należało jeszcze poczekać.
Czym jest Superpuchar Hiszpanii?
Supercopa de España to trofeum przyznawane zwycięzcy starcia między Mistrzem Hiszpanii oraz zdobywcą Pucharu Króla. W przypadku, w którym ta sama drużyna podczas poprzedniej kampanii sięgnęła po oba trofea, jej przeciwnikiem zostawał zeszłoroczny finalista Pucharu Króla. Luis Rubiales po objęciu posady prezesa hiszpańskiego związku piłki nożnej w 2018 roku zreformował Superpuchar Hiszpanii. Pierwszą zmianą, jaką wprowadził (2018), było zrezygnowanie z tradycyjnej formy dwumeczu na rzecz jednego spotkania. Ponadto wspomniana rywalizacja po raz pierwszy w historii odbyła się poza granicami Hiszpanii (Maroko). Największą kontrowersję wywołała jednak decyzja, jaką Rubiales podjął w 2020 roku. Przeniósł rozgrywki do Arabii Saudyjskiej, a liczbę zespołów, biorących w nich udział, zwiększył do czterech. Mimo licznych kontrowersji i protestów formuła tego turnieju utrzymuje się do dzisiaj.
Przebieg meczu
Miłe złego początki, takim mianem należy określić pierwsze 15 minut w wykonaniu Basków – Oihan Sancet zdołał oddać celny strzał. W 15. minucie odpowiedział Pedri, jednak golkiper Athleticu miał się na baczności. Ten moment był pierwszym grzmotem, zwiastującym ofensywną nawałnicę ze strony Barcy. Przełom nastąpił w 22. minucie, kiedy to Ferran Torres wykorzystał zamieszanie w polu karnym i otworzył wynik spotkania. Na drugą bramkę nie trzeba było długo czekać – po ośmiu minutach prowadzenie podwyższył Fermin Lopez. Chwilę później po błyskotliwym dryblingu, kolejnego gola dla Barcelony zdobył Roony Bardghji. Mimo wysokiego prowadzenia kataloński walec był wciąż głodny bramek. Niewiele przed zakończeniem pierwszej połowy, gola, strzałem pod poprzeczką zdobył Raphinha i wyprowadził Barce na czterobramkowe prowadzenie. Tuż przed przerwą szansę na honorową bramkę mieli Baskowie, jednak uderzenie Sanceta wylądowało na słupku bramki bronionej przez Joana Garcie.
Druga połowa
Po rozpoczęciu drugiej części spotkania Barcelona nie zamierzała się zatrzymywać i sześć minut po wyjściu z szatni zdobyła piątego gola. Drugie trafienie tego wieczoru zanotował Raphinha, a Duma Katalonii mogła świętować La Manitę. To trafienie definitywnie zamroziło przebieg spotkania. Duma Katalonii usatysfakcjonowana niezwykle wysokim prowadzeniem spuściła z tonu i dała dojść do głosu Athleticowi. Drużyna prowadzona przez Ernesto Valverde miała swoje szanse na zdobycie gola honorowego, jednak tego wieczoru bramka Barcy była jak zaczarowana. Nic dziwnego skoro dostępu do niej bronił prawdziwy czarodziej wśród golkiperów – Joan Garcia. Wynik rywalizacji nie uległ zmianie aż do końcowego gwizdka, a FC Barcelona może spokojnie czekać na przeciwnika w finale Superpucharu Hiszpanii.
Trener przemówił
Na pomeczowej konferencji głos w sprawie oceny gry swojej drużyny zabrał szkoleniowiec Dumy Katalonii – Hansi Flick:
Gramy dobre jako drużyna, jesteśmy zgrani, dobrze się dzisiaj broniliśmy, to było kluczowe. Jesteśmy jednością jako drużyna, stworzyliśmy sobie wiele szans, zawsze mnie to cieszy. Nasze bramki były niesamowite, ale to był dopiero pierwszy mecz w turnieju.
Skład obu zespołów:
FC Barcelona: Joan Garcia, Jules Kounde, Pau Cubarsi, Eric Garcia, Alejandro Balde (Gerard Martin 64′), Pedri (Dani Olmo 72′), Frenkie de Jong (Marc Bernal 64′), Roony Bardghji (Lamine Yamal 72′), Raphinha (Marcus Rashford 65′), Fermin Lopez, Ferran Torres.
Athletic Bilbao: Unai Simon, Adama Boiro (Inigo Lekue 57′), Aitor Paredes, Dani Vivian, Jesus Areso, Alejandro Rego (Selton Sanchez 61′), Mikel Jauregizar, Robert Navarro (Unai Gomez 54′), Oihan Sancet (Inigo Ruiz de Galarreta 54′), Alex Berenguer, , Inaki Williams (Gorka Guruzeta 54′).
